Zadośćuczynienie za sterylizację?

Wioletta Szwak żąda pół miliona zł zadośćuczynienia od szamotulskiego szpitala i lekarki, która 3 lata temu dokonała jej sterylizacji. Dziś w szamotulskim sądzie kolejna odsłona procesu w tej sprawie

Różyczka ma dziś 3 lata
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

Różyczka ma dziś 3 lata. Po jej urodzeniu Wioletta została poddana zabiegowi sterylizacji. Według dyrektora szamotulskiego szpitala w sztuce lekarskiej nie popełniono błędu (© Paulina Śliwa)

Pół miliona złotych – takiego zadośćuczynienia Wioletta Szwak z Błot Wielkich żąda solidarnie od Szpitala Powiatowego w Szamotułach i od lekarki Barbary K., która trzy lata temu bez jej zgody wysterylizowała ją. Do zabiegu doszło w trakcie cesarskiego cięcia, kiedy pacjentka była pod narkozą. Wcześniej wyraziła pisemną zgodę na operację z możliwością „rozszerzenia zabiegu” w przypadku wystąpienia komplikacji, ale nie na ubezpłodnienie. Lekarze, którzy asystowali przy porodzie, tłumaczyli decyzję o sterylizacji tym, że było to już jej ósme dziecko, a uszkodzona macica groziła pęknięciem przy kolejnej ciąży. Przecięli jej jajowody, żeby ją ratować.

Jeszcze w październiku przed sądem w Szamotułach ma dojść do próby ugody w sprawie odszkodowania. Szanse na to, że do niej dojdzie, są niewielkie. Szpital nie zamierza płacić.

– Nie popełniono żadnego błędu w sztuce lekarskiej, więc żądanie odszkodowania jest bezzasadne – twierdzi dyrektor szamotulskiego szpitala Wiesław Jarnicki.

Dyrektor powołuje się m.in. na korzystny dla szpitala wynik postępowania prowadzonego przez Rzecznika Praw Pacjenta, który nie dopatrzył się w tej sprawie naruszenia praw pacjentki. Innego zdania jest reprezentująca Wiolettę Szwak mecenas Małgorzata Heller-Kaczmarska.

– Wykonanie zabiegu sterylizacji bez zgody pacjentki, gdy nie było zagrożenia życia, jest wystarczającą podstawą do żądania zadośćuczynienia – twierdzi mecenas M.
∨ Czytaj dalej

Heller– Kaczmarska.

Tymczasem dzisiaj w sądzie w Szamotułach odbędzie się kolejna już odsłona procesu z prywatnego oskarżenia Wioletty Szwak. Wcześniej prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w sprawie bezprawnego pozbawienia płodności. To samo za pierwszym razem zrobił także szamotulski sąd. Co zrobi tym razem? Na wynik tego procesu trzeba będzie jeszcze poczekać.
W przygotowaniu jest dopiero opinia biegłych dotycząca przeprowadzonej sterylizacji. Czy faktycznie przeprowadzono ją jako konieczny zabieg ratujący życie? Biegli będą mogli to ocenić wyłącznie z medycznego punktu widzenia. Sąd sam jednak będzie musiał rozstrzygnąć to, czy w grę mogły wchodzić także względy pozamedyczne – ósma ciąża niezaradnej życiowo kobiety na granicy lekkiego upośledzenia?

Tymczasem Różyczka, której przyjście na świat kosztowało jej matkę ubezpłodnienie, skończyła w lipcu trzy lata. W 2009, kilka dni po narodzinach, odebrano rodzicom Różę. Decyzję tłumaczono zaniedbaniem w domu i niezaradnością życiową matki – Wioletty . Dziewczynka została przekazana do rodziny zastępczej. Po dwóch miesiącach noworodek wrócił do rodziców.

We wrześniu ubiegłego roku zapadł wyrok w sprawie rodziny: sąd postanowił zostawić małą Różę oraz jej rodzeństwo: Natalię, Tomka i Anię przy rodzicach. Władza rodzicielska małżeństwa została jednak ograniczona poprzez wprowadzenie do rodziny stałego kuratora sądowego. Kurator z kolei został zobowiązany do przesyłania sądowi comiesięcznego raportu z nadzoru. Pracownicy Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wronkach ściśle współpracują z kuratorem w zakresie pomocy udzielanej Szwakom i także składają comiesięczne raporty (u rodziny w Błotach Wielkich przedstawicielka MGOPS pojawia się dwa razy w tygodniu). Biegli uznali, że dzieci Szwaków są zdrowe i zadbane, a ich kondycja psychofizyczna jest na prawidłowym poziomie.

– Żonie i dzieciom niczego nie brakuje. Codziennie odwożę maluchy do szkoły. Są zadbane, grzeczne, uczą się dobrze. Natalia pięknie śpiewa, a Różyczka jest żywa i wesoła – mówi Władysław Szwak, który dba o gospodarstwo (ma 70 świń i 7 krów). Jesienią mężczyzna dorabia zbierając grzyby.

Komentarze (3)

avatar
avatar
Una (gość)

Lekarka okaleczyla kobiete na cale zycie. To jest zabieg nieodwracalny!!!
To jest kobiety decyzja, czy chce miec dzieci w przyszlosci, czy nie, bez wzgledu na to ile ich ma. A jesli zabieg sterylizacji byl wskazany, to mogli go wykonac pozniej, po wytlumaczeniu pacjentce do czego byl potrzebny. Przeciez ona nawet nie podpisala zgody na to. Lekarka potraktowala pacjentke jak weterynarz zwierzaka...

avatar
Z (gość)

Wg mnie powinni być wdzięczni, kolejne dziecko to tylko coraz większe ubóstwo. A Pani mecenas niech się zastanowi jaką przyszłość może zapewnić swoim kolejnym dzieciom tak biedna rodzina... A jeśli chodzi o ilość pieniędzy, która trafiłaby do p. mecenas to jestem przekonana, że większość.

Wybierz kategorię