Gmina Lubasz. Pomnik pod Sokołowem w Puszczy Noteckiej poświęcony polskim i radzieckim skoczkom spadochronowym zostanie zlikwidowany?

Krzysztof Sobkowski
Krzysztof Sobkowski
Pomnik pod Sokołowem (gm. Lubasz) w Puszczy Noteckiej poświęcony polskim i radzieckim skoczkom spadochronowym zostanie zlikwidowany? (zdjęcie z 31grudnia 2020 roku z momentu zbijania napisów). Archiwum
Pomnik poświęcony polskim i radzieckim skoczkom spadochronowym pod Sokołowem w gminie Lubasz już wkrótce prawdopodobnie zostanie zdekomunizowany. Zniknie z powierzchni ziemi, ale czy z ludzkiej pamięci również?

To był rok 1944 - desant w Puszczy Noteckiej

Front wojenny po raz kolejny przetaczał się przez Polskę. Niemcy uciekali w popłochu, Armia Czerwona chciała jak najszybciej zdobyć Berlin. Działania wojenne toczyły się też w jednym z największych zwartych kompleksów leśnych w całej Europie, czyli w Puszczy Noteckiej. Wśród miejscowej ludności, ale także w materiałach źródłowych, zachowały się relacje związane z lądowaniem w Puszczy Noteckiej skoczków spadochronowych. Były tu grupy radzieckich oraz polskich skoczków, które miały za zadanie m.in. zbierać informacje o ruchach niemieckich wojsk i za pomocą radiostacji meldunki przekazywać dowództwu. Takich grup zrzucanych w różnych rejonach puszczy było kilka. Każda otrzymywała inne zadania do realizacji. Skoczkowie ukrywali się w lasach, gdyż Niemcy szybko zorientowali się we wzmożonej działalności wywiadowczej wroga. Co jednak bardzo istotne, skoczkom pomagała miejscowa ludność – ukrywała ich, żywiła, upatrując w tym szansy na wspólne pokonanie niemieckiego wroga. Skoczkom pomagali też polscy partyzanci i członkowie konspiracji. Działo się to niejednokrotnie z narażeniem życia. Były też przypadki tragiczne. Nie sposób tu nie wspomnieć Józefa Nowaka z leśniczówki Szostaki pod Sierakowem, czy Bernarda Myszkowskiego z Sierakowa, który stał się przewodnikiem spadochroniarzy; leśniczego Antoniego Jarochowskiego z leśnictwa Gospódka, który został zamordowany przez Niemców za rzekomą pomoc skoczkom; czy w końcu tragicznego losu rodziny Furmanów z Sokołowa, którzy za pomoc spadochroniarzom stracili życie w obozach koncentracyjnych.

Oburzające kradzieże figurek na cmentarzach parafialnych w S...

To był rok 1974 - odsłonięcie pomnika pod Sokołowem

12 października pod Sokołowem, w miejscu zrzutu jednej z grup spadochroniarzy, odsłonięto pomnik poświęcony polskim i radzieckim skoczkom spadochronowym prowadzącym działalność wywiadowczą w Puszczy Noteckiej w 1944 roku. Pomnik został wykonany przez wielkopolskiego artystę (pochodzącego z Pniew) Jerzego Sobocińskiego. Przedstawia czteroosobową grupę żołnierzy z bronią w ręku. Jedna z postaci została ujęta w chwili zwijania wyoblonej czaszy spadochronu. W późniejszych latach dołożono jeszcze tablicę pamięci Józefa (1899 – 1945) i Franciszki (1904 – 1945) Furmanów, którzy za udzielenie pomocy dwóm spadochroniarzom zostali zamordowani. Józef w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, a Franciszka w obozie karno – śledczym w Żabikowie.

To był rok 2015 - dewastacja

Pomnik zdewastowano. Trzem postaciom żołnierzy urwano głowy, a czwartej ją odłupano. Wyłamano też karabiny, trzymane przez wojskowych w rękach. Na monumencie umieszczono napis „Goń z pomnika bolszewika”, znaki Polski Walczącej oraz wyrwano część liter tworzących napis „Polskim i radzieckim spadochroniarzom”, zostawiając jedynie ostatni wyraz i dopisując czarnym sprayem „zdrajcom”. Sprawców dewastacji nie wykryto.

Pożar w Międzychodzie przy ul. Strzeleckiej. Nie żyją trzy o...

To był rok 2016 - rozpoczyna się dekomunizacja

Rząd Prawa i Sprawiedliwości przygotował projekt tak zwanej ustawy dekomunizacyjnej, na mocy której z polskiej przestrzeni publicznej miały zniknąć nazwy dróg, ulic, mostów i placów, które propagowały ustrój komunistyczny lub jakikolwiek inny ustrój totalitarny. Sejm ustawę przyjął. W 2017 roku akt znowelizowano, rozszerzając dekomunizację na m.in. pomniki, obeliski, rzeźby, posągi, kamienie i tablice pamięci. Samorządy miały tu pierwszeństwo, ale dostały czas na likwidację takich miejsc i symboli do końca 2018 roku. Później ewentualnie zmianami i demontażem mieli zająć się wojewodowie. Zawsze jednak zasięgając opinii w Instytucie Pamięci Narodowej.

To był rok 2018 - gmina Lubasz walczy

Instytut Pamięci Narodowej w Poznaniu, na wniosek wójta gminy Lubasz, wydał opinię, że znajdujący się pod Sokołowem pomnik należy w całości usunąć. Nie pomogły zabiegi władz gminy Lubasz, aby przenieść go na grunt prywatny – bo taka wola także była. Nie pomogło również zaskarżenie przez gminę opinii IPN do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

To był rok 2019 - gmina Lubasz nadal walczy

Wójt gminy Lubasz zwrócił się do IPN o ponowne rozpatrzenie sprawy wskazując m.in., że grupy wywiadowcze miały się przyczynić do ocalenia w 1945 roku mostów w Czarnkowie i we Wronkach. IPN stwierdził, że nie potwierdzają tego fakty historyczne i podtrzymał swoje zdanie o konieczności rozebrania pomnika.

To był rok 2020 - z pomnika znika napis

Sprawa wróciła do Poznania i musi ją rozstrzygnąć wojewoda wielkopolski. By ratować sytuacje, władze gminy Lubasz zleciły jeszcze usunięcie napisów z pomnika, by stał się on hołdem społeczeństwa gminy Lubasz dla wszystkich ofiar II wojny światowej, w tym dla spadochroniarzy. Władze gminy zaproponowały, by na pomniku pojawił się nowy napis: „W hołdzie bohaterskim spadochroniarzom i uczestnikom walk o prawdziwie wolną i niepodległą Ojczyznę, mieszkańcy Gminy Lubasz”.

Gmina Lubasz. Pomnik pod Sokołowem w Puszczy Noteckiej poświ...

Jest rok 2021

Postępowanie administracyjne w tej sprawie nadal prowadzi wojewoda wielkopolski. Czy jest szansa na uratowanie pomnika?

- W toku prowadzonego przez wojewodę postępowania administracyjnego w sprawie usunięcia pomnika poświęconego polskim i radzieckim spadochroniarzom usytuowanego w pobliżu miejscowości Sokołowo w gminie Lubasz usunięto kwestionowane przez Instytut Pamięci Narodowej napisy na cokole obiektu – mówi Tomasz Stube, rzecznik prasowy wojewody. - W związku z powyższym wojewoda wystąpił do IPN o wydanie opinii czy obecnie obiekt po usunięciu umieszczonych na nim napisów jest zgodny z przepisami prawa – dodaje rzecznik.

Co na to IPN?

- Już w 2018 roku Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN wydało opinię, w której, opierając się na kwerendzie historycznej, stwierdzono, że pomnik nie stanowi upamiętnienia bohaterów walk z okupantem hitlerowskim, tym samym upamiętniając Armię Czerwoną, która w 1939 roku uczestniczyła w agresji na Polskę, a w 1944 roku rozpoczęła zajmowanie ziem polskich, realizując totalitarną politykę ZSRR – wyjaśnia Wojciech Chałupka z oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Poznaniu.

Wskazano również, że umieszczona na pomniku tabliczka, upamiętniająca Państwa Furmanów w 2014 roku, pozostaje w niezgodności z faktami historycznymi, gdyż mówi o pomocy udzielonej żołnierzom 1 Armii Wojska Polskiego, podczas gdy żołnierze, których pomnik upamiętnia należeli do Wydziału Kontrwywiadu i Wywiadu 1 Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej.

Wojciech Chałupka podkreśla także:

- Zadaniem instytutu jest wydawanie rzetelnych, obiektywnych i opartych na faktach historycznych opinii, którym będzie przyświecać pamięć o ofiarach, jakie poniósł naród polski w walce z komunizmem. Podkreślam z całą stanowczością, że pomnik spadochroniarzy w Sokołowie nie upamiętnia polskich bohaterów, tylko Armię Czerwoną i żołnierzy sowieckiego wywiadu.

Przedstawiciele IPN wyjaśniają też, że o przekazywanych treściach obiektu memoratywnego nie decydują wyłącznie umieszczone na nim napisy, ale również jego forma.

- Mając to na uwadze należy przyjąć, że usunięcie przez gminę Lubasz oryginalnych inskrypcji, nie zmienia stanowiska oraz opinii IPN w tej sprawie – podkreśla Wojciech Chałupka.

W połowie stycznia sprawę planowanego usunięcia pomnika skomentowała też strona rosyjska.

- Polskie władze naruszają międzyrządowe porozumienie z Federacją Rosyjską z 1994 roku w sprawie pomników – powiedziała rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa cytowana na portalu sputniknews.com. - Zwracamy uwagę Warszawy, że ten obiekt pamięci znajduje się na liście miejsc pamięci radzieckich obrońców Ojczyzny, którzy polegli na ziemiach polskich, przygotowanej wspólnie przez stronę polską i rosyjską – wyjaśniła Zacharowa.

Podejmując próby przepisania historii na nowo – jak dodała rzeczniczka rosyjskiego MSZ – Warszawa wymazuje z pamięci m.in. nazwiska polskich żołnierzy walczących z nazizmem.

- Zwykle tego dokonują wandale. I nazywamy to również aktami wandalizmu – zaznaczyła.

Opinia IPN zapewne albo już trafiła albo lada dzień trafi do wojewody wielkopolskiego. Wydaje się, że pomnik w Sokołowie podzieli więc los innych dekomunizowanych obiektów w Polsce i zniknie z przestrzeni publicznej. Ale czy z ludzkich umysłów również?

- Nikt nie może kwestionować tego, że spadochroniarze oraz pomagająca im ludność cywilna, narażając własne życie i życie swoich rodzin, pomagała w walce z okupantem niemieckim. Pomnik w Sokołowie ma dla nas ogromne znaczenie – znaczenie takie, że w historii naszej ziemi jest to miejsce zaznaczone ludzkim cierpieniem. My nie mówimy tu o żadnej polityce, bo dla nas nie ma to znaczenia. My chcemy zachować ten pomnik, by zachować pamięć o tamtych wydarzeniach i ich skutkach dla naszego całego regionu – podkreśla wójt gminy Lubasz, Marcin Filoda.

Rośnie poziom wody w rzece Warcie. W poniedziałek 22 lutego ...

Dekomunizacja w Wielkopolsce i powiecie międzychodzkim

Zespół powołany przez wojewodę wielkopolskiego w 2017 roku poinformował, że przeanalizował 29 tysięcy nazw ulic w województwie. Wątpliwości budziła około setka z nich. W powiecie międzychodzkim samorządy generalnie same wykonały zapisy ustawy dekomunizacyjnej. Jako pierwsza z dekomunizacją uporała się gmina Kwilcz, która ulicę 35-lecia PRL przemianowała na Międzychodzką. Władze Kwilcza nie dopatrzyły się jednak propagowania ustroju totalitarnego poprzez nazwę ulicy 27 stycznia. Zrobił to za to wojewoda, uznając że 27 stycznia 1945 roku do Kwilcza wkroczyła Armia Czerwona i na pamiątkę tego wydarzenia ustanowiono nazwę ulicy. Wojewoda zmienił ją na ul. 6 stycznia 1919 roku, kiedy w Kwilczu zawiązała się drużyna powstańcza, która później odegrała ważną rolę m.in. w walkach pod Kamionną i Kolnem podczas Powstania Wielkopolskiego. Później zmian dokonał także Sieraków. Tam nazw do zmiany było jednak więcej, bo aż sześć. I tak: ulicę Gwardii Ludowej zmieniono na Armii Poznań, ulicę Hanki Sawickiej na Szmaragdową, ulicę Generała Świerczewskiego na Słoneczną, ulicę Związku Walki Młodych na Ułanów Wielkopolskich, ulicę Janka Krasickiego na abp. Ignacego Krasickiego, a ulicę XXV-lecia PRL na ulicę Międzychodzką. W gminie Międzychód zmiany musiały objąć trzy miejskie arterie: ulicę Langowicza zamieniono na Sportową, ulicę Gwardii Ludowej na Św. Jana Pawła II, a ulicę Kaczmarka na Wąską. Rozważano też zmianę nazwy ulicy byłego naczelnika gminy Romana Ratajczaka, ale ostatecznie uznano, iż nie jest to konieczne, gdyż jego zasługi dla miasta nie wynikają z przynależności do PZPR, a dobrze ocenianej przez samych mieszkańców pracy na rzecz miasta. W gminie Chrzypsko Wielkie natomiast zmiany nie były konieczne.

Gmina Lubasz. Pomnik pod Sokołowem w Puszczy Noteckiej poświ...

Szczepionka Johnson&Jonshon w Polsce wcześniej niż zakładano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie