Kaźmierz. Powojenne losy Stanisława Mikołajczaka - sprzeciw wobec kolektywizacji wsi i więzienie...

Magda Prętka
Magda Prętka
Rodzina Mikołajczaków z Kaźmierza. Zdjęcie wykonano podczas I Komunii Świętej Zygmunta - ukochanego brata Andrzeja Mikołajczaka
Rodzina Mikołajczaków z Kaźmierza. Zdjęcie wykonano podczas I Komunii Świętej Zygmunta - ukochanego brata Andrzeja Mikołajczaka Mat. Andrzeja Mikołajczaka
Los nie szczędził rodziny Mikołajczaków z Kaźmierza zarówno w czasie wojny, jak i w okresie tworzenia „nowego ładu” w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Niemieckiego okupanta zastąpił komunizm, a walka o wolność naturalnie wrosła w życie codzienne Stanisława, Balbiny i 8 ich dzieci

Rodzina Mikołajczaków z Kaźmierza wielokrotnie musiała chwytać po broń

Rodzina powstańca wielkopolskiego wielokrotnie musiała chwytać po broń, którą zawsze była dla niej wiara, moralność i wierność wobec wyznawanych wartości. To dzięki nim przetrwali, nie poddając się naciskom osób, którzy wywalczoną wcześniej wolność znów chcieli im odebrać…

Dzięki materiałom udostępnionym przez Andrzeja Mikołajczaka – jednego z synów Stanisława i Balbiny od początku roku mogliśmy przedstawiać losy ludzi z pozoru prostych i zwykłych – rodziny pracującej na roli, której sielskie życie zakłóciła najpierw wojenna zawierucha, a później szykany aparatu partyjnego. Ludzi, którzy wobec okoliczności wyjątkowych, stali się jednostkami niezwykłymi – pełnymi odwagi, do końca broniącymi swoich przekonań. W ten sposób Andrzej Mikołajczak pragnął ocalić od zapomnienia historię bliskich, którzy ukształtowali go jako człowieka. Dziś po raz czwarty i ostatni zarazem wracamy do jego wspomnień.

Joanna Mikołajczak wraz z kuzynkami i rodzeństwem: półtorarocznym Edwardem i Andrzejem

Kaźmierz. Czasy wojenne we wspomnieniach Andrzeja Mikołajcza...

Sprzeciw wobec kolektywizacji wsi zapłacił więzieniem...

Wobec stanowczej odmowy założenia kołchozu (spółdzielcze gospodarstwo rolne) na terenie gminy Kaźmierz i niewywiązywania się z obowiązkowych dostaw zboża oraz płodów rolnych, Stanisława Mikołajczaka spotkały szykany. Po kilku latach prób wymuszenia na nim zgody przez kaźmierskich urzędników – przemocą fizyczną, zastraszaniem i prześladowaniem całej rodziny - funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szamotułach doprowadzili do osadzenia go w więzieniu. W latach 1953 – 1954 przebywał w zakładach karnych we Wronkach, Poznaniu i Szamotułach. Pobyt w tym pierwszym (22.10.1953 – 18.01.1954) trwale zmienił jego życie.

- Pojechaliśmy kiedyś z mamą do Wronek, dostaliśmy gryps. Mama chciała przekazać tacie ciepłą odzież i jedzenie. 2 dni staliśmy pod więzieniem, ale na marne. Nie pozwolono nam przekazać ojcu paczki, nie mogliśmy się z nim zobaczyć – wspomina Andrzej Mikołajczak.

Tortury były na porządku dziennym

We Wronkach dla więźniów politycznych obowiązywało „zero tolerancji”. Tortury były na porządku dziennym.

- Tato często wsadzany był do betonowej szafy, w której nie mógł wykonać żadnego ruchu, a woda cały czas kapała mu na głowę. Zakazano jakichkolwiek praktyk religijnych. Ojciec zrobił sobie różaniec z razowego chleba. Jedzenie było bardzo złej jakości – zazwyczaj były to jakieś pomyje. Brak jakichkolwiek środków higienicznych i dezynfekcyjnych, brud, insekty, gryzonie – to był standard – opowiada Andrzej Mikołajczak.

Na wsparcie funkcjonariuszy, czy personelu medycznego osadzeni nie mogli liczyć. Próbowano ich złamać również brakiem dostępu do świeżego powietrza.

- Presja, jaką wywierano na ojcu – zarówno ta fizyczna, jak i psychiczna - była ogromna. Wsadzanie szpilek pod paznokcie, bicie pałką po piętach - to tylko niektóre kary cielesne, jakie stosowano wobec niego we Wronkach. Budzono go nagle w środku nocy, uskuteczniano tzw. kipisz, czyli wywracanie celi do góry nogami, prowadzono szczegółowe rewizje – również te osobiste – wylicza Mikołajczak - Nabawił się tam nadciśnienia, choroby wieńcowej, chorób przewodu pokarmowego i innych. Był w strasznym stanie - schorowany, wykończony psychicznie, ale mimo to – nie załamywał się. W więzieniu dostał przepukliny i do końca życia się z nią męczył. Nie mógł już pracować na roli, musiał nosić specjalne pasy. Na jego ciele wciąż widać było liczne siniaki. Miał urazy psychiczne, stany lękowe. Mimo twardego charakteru, każdego dnia towarzyszył mu niepokój – dodaje.

Rodzina Mikołajczaków z Kaźmierza w 1939 roku

Kaźmierz. Powojenne losy rodziny Mikołajczaków. Piękne dożyn...

"Komuna dopadła tatę"

Na początku 1954 roku, po kilkumiesięcznym pobycie we wronieckim więzieniu, Stanisław wrócił do rodziny. Wciąż pozostawał jednak obiektem zainteresowania funkcjonariuszy UB. W lipcu 54’ skazano go na 7 miesięcy pozbawienia wolności za to, że jako właściciel gospodarstwa rolnego „w sposób złośliwy uchylał się od obowiązku odsprzedaży 503 kg żywca”.

Akta spraw sądowych, jakie były przeciwko niemu prowadzone nie zachowały się. Wolność prawdopodobnie odzyskał dopiero w 1955 roku. Niedługo potem doznał wylewu krwi do mózgu, co poskutkowało paraliżem całego ciała. Do końca życia nie odzyskał już sprawności.

- Tak komuna dopadła tatę… - komentuje ze smutkiem Andrzej Mikołajczak.

Więzienne doświadczenia Stanisława miały wpływ na całą rodzinę. Jego żona, Balbina również podupadła na zdrowiu i wiele miesięcy spędziła w szpitalu w Gorzowie Wielkopolskim. Najstarsze dzieci zaniechały dalszej edukacji – musiały pracować, by wyżywić młodsze rodzeństwo. Mimo wszystko jednak, rodzina trzymała się razem, czerpiąc ze złych doświadczeń hart ducha i wierząc w to, że lepsze czasy kiedyś nadejdą. Stanisław zmarł w 1970 roku, Balbina 10 lat później.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: STANISŁAW MIKOŁAJCZAK - WALECZNY POWSTANIEC WIELKOPOLSKI. NASZ BOHATER Z KAŹMIERZA!

Przywrócić ojcu godność

Kilka lat temu Andrzej Mikołajczak rozpoczął żmudny proces przywrócenia godności ojcu. W efekcie podjętych przez niego działań Sąd Okręgowy w Poznaniu postanowieniem z dnia 5 października 2017 roku uznał za nieważne wydane wobec Stanisława Mikołajczaka orzeczenia polskich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, na podstawie których blisko 2 lata spędził on więzieniu – niesłusznie.

„… zachowania Stanisława Mikołajczaka, polegające na uchylaniu się od realizacji obowiązkowych dostaw były nie tylko obiektywnie wymierzone w szeroko rozumianą władzę i gospodarkę państwa, ale niewątpliwie zostały podjęte przez niego z pełną świadomością i wolą stawienia oporu ówczesnej dyktaturze i były podyktowane dążeniami niepodległościowymi” - to fragment wspomnianego postanowienia Sądu Okręgowego w Poznaniu.

Równocześnie, w roku 2016 Instytut Pamięci Narodowej w Poznaniu wszczął postępowanie w sprawie znęcania się nad Stanisławem Mikołajczakiem przez funkcjonariuszy UB w Szamotułach w czasie śledztwa prowadzonego w związku z jego oporem przeciwko kolektywizacji wsi i odmową przystąpienia do spółdzielni produkcyjnej. Wobec niemożności ustalenia sprawców, postępowanie finalnie zostało umorzone. Na podstawie zebranego materiału dowodowego IPN stwierdził jednak, że Stanisław Mikołajczak stał się ofiarą zbrodni komunistycznej oraz zbrodni przeciwko ludzkości.

Tak kończy się historia, która - choć przypomina filmowy scenariusz - wydarzyła się naprawdę. Tuż obok, wcale nie tak dawno. Panu Andrzejowi Mikołajczakowi serdecznie dziękujemy za to, że zechciał nam ją opowiedzieć...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie