Strajk kobiet w Szamotułach. "Prawo kobiety jest prawem człowieka" [ZDJĘCIA]

Magda Prętka
Magda Prętka
W niedzielę, 13 grudnia mieszkanki oraz mieszkańcy Szamotuł po raz kolejny wyszli na ulice, by wyrazić swój sprzeciw nie tylko wobec zaostrzeniu ustawy aborcyjnej, ale przede wszystkim - wobec rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wydarzeniu towarzyszyła wystawa plakatów pod hasłem "39 lat później"

Strajk kobiet w Szamotułach

Zamiast poddać się przedświątecznej gorączce zakupów oni znów sięgnęli po transparenty. W 39. rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego głośno i wyraźnie zamanifestowali swój sprzeciw wobec łamania praw obywatelskich Polek i Polaków. Na to zgody nigdy nie będzie - mówili.

Pokojowy protest, który w niedzielę odbył się w Szamotułach był zgoła inny od dotychczasowych akcji. Przy biurze poselskim Marty Kubiak z PiS-u znajdującym się na Rynku - w miejscu, gdzie rozpoczynały się tzw. wolne spacery, wczesnym popołudniem zgromadziło się ok. 30 osób. Wśród nich była Krystyna Stachowiak - jedna z liderek Solidarności lat 80. w Wielkopolsce. Z właściwą sobie charyzmą tłumaczyła, iż przyjechała do Szamotuł, by stanąć ramię w ramię z tymi, którzy tak jak ona 40 lat temu, oni dzisiaj znów muszą walczyć o poszanowanie praw obywatelskich. Solidarnościowy baner, który zabrała ze sobą "szedł" na czele skromnego, acz ważnego pochodu mieszkańców i mieszkanek. Do maszerujących dołączały kolejne osoby. W tle słychać było słowa piosenek mówiących o wolności.

Działaczki opozycji: kobiety słusznie domagają się swoich praw

Mieszkańcy i mieszkanki przeszli ulicą Wroniecką do parku przy Placu Henryka Sienkiewicza. To właśnie tam zorganizowano czasową wystawę plakatów tematycznie nawiązujących do strajku kobiet, a zarazem żądających zmian w polskim rządzie. Prezentowano na niej przede wszystkim prace Damiana Kłaczkiewicza - szamotulanina.

Obok Krystyny Stachowiak stanęła Aleksandra Banasiak - pielęgniarka uczestnicząca w wydarzeniach Poznańskiego Czerwca 56'. Już nie skromne grono, lecz kilkadziesiąt osób (również grupa z Rokietnicy) przysłuchiwało się wspomnieniom działaczek, które za swój udział w strajkach oraz przekonania polityczne, zapłaciły w poprzednim stuleciu wysoką cenę. Obie wyraźnie podkreślały, że kobiety słusznie domagają się swoich praw i nigdy nie powinny pozwolić na ich tłamszenie.

Kobieta ma prawo wyboru

Najbardziej wymownymi okazały się jednak słowa wypowiedziane przez szamotulanki. Lokalna aktywistka, Grażyna Kałużyńska dosadnie podsumowała obecne działania rządu, skutkujące coraz większym ograniczaniem wolności Polek i Polaków. Mówiła o braku wsparcia najsłabszych, w tym osób niepełnosprawnych. O braku poszanowania osób LGBTQ+, a przede wszystkim zaś - o podmiotowym traktowaniu kobiet, w których rząd widzi jedynie matki.

-Bo przecież tylko do tego nas stworzono - podkreślała z ironią, by po chwili dodać, że w przypadku aborcji nie ma miejsca na jakikolwiek kompromis.

Równocześnie pokusiła się o dość gorzkie, acz prawdziwe stwierdzenie, że jeśli polski rząd nie przyzna kobietom prawa do aborcji, część z nich i tak będzie ją wykonywała za granicą. Te, których zaś na to nie stać spróbują dokonać jej w tzw. warunkach domowych, co może zakończyć się tragicznie.

Swoją solidarność z protestującymi wyraziła także uznana nie tylko w regionie położna, Agnieszka Kamińska - Nowak. Bo choć zgodnie ze sztuką zawodu jest "za życiem", niezrozumiałym i dla niej nadal pozostaje brak właściwego wsparcia matek niepełnosprawnych dzieci, które z uwagi na opiekę nad nimi nie mogą podjąć pracy zarobkowej. A jeśli to jest już możliwe, przez kryterium dochodowe nie kwalifikują się do otrzymania pomocy finansowej od państwa.

Kierując swoje słowa do zgromadzonych uczulała ich, by nie wierzyli ślepo we wszystkie informacje medialne, które mówią o przerywanych ciążach, gdy tylko okazuje się, że dziecko może mieć np. Zespół Downa. W tym przypadku bazowała na własnych doświadczeniach zawodowych. Ze smutkiem przyznawała też, że jako edukatorka seksualna, nie może prowadzić zajęć w tym zakresie z młodzieżą, co już przynosi negatywne skutki.

Każdy rząd kiedyś się kończy

Kropkę nad i w niedzielnej akcji postawiła posłanka Lewicy, Katarzyna Ueberhan. Wspominając dzień 13 grudnia 1981 roku pokusiła się o porównanie ówczesnej sytuacji politycznej w Polsce z tą obecną. Wyliczała podobieństwa - od ograniczania swobód obywatelskich , w tym wolności do wypowiedzi, przez zakaz zgromadzeń, na sile stosowanej wobec obywateli kończąc.

- Ale jest nadzieja. Bo kiedy władza stosuje siłę wobec obywateli, to jasny dowód, że ta władza powoli się kończy - mówiła Katarzyna Ueberhan - Musimy jednak domagać się swoich prawa. Prawo kobiety jest prawem człowieka - kwitowała.

Mieszkańcy i mieszkanki z zainteresowaniem przyglądali się wystawie plakatów. Każda z zainteresowanych osób mogła na pamiątkę zabrać ze sobą wybraną pracę.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie