Szamotuły. Koncert na "żydowską nutę" [ZDJĘCIA]

Magda Prętka
Magda Prętka
W niedzielny wieczór, 23 sierpnia na letniej scenie Gościńca Sanguszko wystąpił zespół Duo Ruach. Był to jeden z ostatnich wakacyjnych koncertów organizowanych przez Szamotulski Ośrodek Kultury. Tym razem Gród Halszki wypełniła muzyka klezmerska

Są tacy artyści, którzy już po pierwszej rozmowie i po tym pierwszym spojrzeniu w oczy, wzbudzają fascynację, intrygują nas, ciekawią - mówił podczas otwarcia niedzielnego koncertu Piotr Michalak, dyrektor Szamotulskiego Ośrodka Kultury. Wcale nie musiał dodawać, iż za takich właśnie artystów uważa Dorotheę i Bogusława Hegeduessów - mieszkańców pobliskiego Rzecina, którzy swą miłość, ale i życie oddali tradycyjnej muzyce żydowskiej. Wątpliwości co do tego nie miała także publiczność, która zasiadając w letnim ogródku Gościńca Sanguszko była wręcz przekonana, iż spotka się nie tylko z wyjątkową muzyką, ale będzie mogła poznać też klezmerską tradycję. Jak okazało się później - o rozczarowaniu nie było mowy.

Zespół Duo Ruach zaprezentował bardzo szeroki repertuar melodii żydowskich, w których wpływy różnych kultur świetnie ze sobą współgrały. Dorothea zwykła zresztą określać wykonywaną wraz z mężem muzykę brzmieniem świata, bowiem żydowskie melodie rodziły się wszędzie tam, gdzie Żydzi mieszkali. W utworach, jakimi Hegeduessowie czarowali mieszkańców i mieszkanki słychać zatem było nie tylko Izrael, ale i Bałkany, Rosję, Polskę, a nawet Turcję. Krył się w nich też pewien paradoks, polegający na połączeniu wielkich emocji z szybkim tempem, w efekcie czego, to nie ballady, lecz żywa i dynamiczna kompozycja opowiadała o żydowskich korzeniach, kulturze, trudnej historii. Wydobywając z muzyki klezmerskiej jej pierwotną melodyjność, artyści przypominali o tradycjach śpiewu i tańca, towarzyszących zarówno tym dobrym, jak i złym chwilom.

I chociaż opowieści snute przez Hegeduessów oparte zostały zaledwie na 2 instrumentach - klarnecie Dorothei i gitarach Bogusława - zawarte w tej prostocie bogactwo brzmienia, świadczyło o doskonałym warsztacie artystycznym. Odnosiło się zresztą wrażenie, że muzyka po prostu płynie, a słowa - mimo, iż niewypowiedziane - dopełniają ją historiami o miłości, tęsknocie, zabawie - o życiu. Ale w tej prezentacji nie zabrakło też rozmowy z Bogiem, która dla klezmerów stanowi integralny element ich sztuki, codzienności.

Publiczność opuszczała Sanguszko nie kryjąc zachwytu. I dziękując - za wzruszenia i czystą rozrywkę. Przede wszystkim jednak - za niecodzienną, acz ważną lekcję obyczaju i historii, z muzyką w roli wykładowcy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie