Szamotuły. "Koncert życzeń" radnych. Ale... bardzo ważnych życzeń!

Magda Prętka
Magda Prętka
Udostępnij:
7 lutego obradowała komisja gospodarki komunalnej Rady Miasta i Gminy Szamotuły. Propozycji zadań, o które wnioskowali radni było tak wiele, że posiedzenie -z przymrużeniem oka - można byłoby nazwać... koncertem życzeń. Ale... bardzo ważnych życzeń!

Finał ubiegłotygodniowych obrad komisji, był dość zaskakujący. Oprócz licznych wniosków przedstawionych przez radnych, samorządowcy zdali się w końcu nawiązać ze sobą dialog. Co ciekawe – wspólnym mianownikiem stały się problemy szamotulan. Bo wbrew powszechne-mu i mylnemu przekonaniu, że po wyborach radni często o nich zapominają, interes społeczny wziął tutaj górę. Uznaliśmy, więc za stosowne, że nieco szerzej zrelacjonujemy przebieg posiedzenia.

Z MYŚLĄ O PIESZYCH

Dyskusję otworzył z pozoru błahy, choć w istocie niezwykle ważny temat bezpiecznych przejść dla pieszych. Przejść, których w mieście niestety brakuje. Przewodniczący komisji, Marek Pawlicki zaproponował, aby w trakcie wiosennego porządkowania miasta, uliczna zebra pojawiła się w rejonie ulicy Targowej – pomiędzy starą częścią cmentarza, a nową. Radna Grażyna Augustyniak widzi z kolei potrzebę „wymalowania pasów” na ulicy Szczuczyńskiej (przy skrzyżowaniu z ulicą Miłą lub Rzemieślniczą) i Wiśniowej (nie-opodal marketu „Irena”), gdzie dodatkowy problem stwarzają kierowcy, którzy parkują auta na lewej stronie chodnika (idąc od strony ul. Powstańców Wielkopolskich). Zdaniem radnej, jak i pozostałych członków komisji, są to osoby korzystające z usług pobliskiego warsztatu samochodowego.

– Samochody jeżdżą tam jak się komu podoba, bo faktycznie nie idzie przejechać. Tam jest obłęd – mówiła Augustyniak.

Wtórował jej radny Damian Dubiel, który przyznawał, że problem rzeczywiście jest dość duży, gdyż auta zajmujące chodnik ograniczają widoczność, a tym samym stwarzają realne zagrożenie – także dla pieszych. Równocześnie informował, iż mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i złożyli już w urzędzie wniosek dotyczący ustawienia na tej części ulicy Wiśniowej znaku zakazu zatrzymywania się.

Z nieco innej perspektywy, na uliczne zebry spojrzał zaś radny Bartosz Węglewski.

– Gigantyczny problem w całych Szamotułach mamy z niedoświetleniem przejść dla pieszych – podkreślał i sugerował zarazem, że warto byłoby przyjrzeć się pomysłowi, jaki w swojej kampanii wyborczej przedstawiała Katarzyna Białasik. Zdaniem Węglewskiego, to dobre, choć kosztowne rozwiązanie, które zakłada montaż dodatkowego oświetlenia bezpośrednio przy zebrach ulicznych.

– Jeżeli chodzi o ulicę Sportową, trzeba by coś było zrobić z drzewostanem przy przejściach dla pieszych. Niejednokrotnie przysłania on oświetlenie uliczne. Obserwuję to każdego dnia, gdy jeżdżę do pracy wcześnie rano. W momencie, kiedy jest ciemno np. na przejściu dla pieszych od strony dworca PKP w kierunku szkoły podstawowej, nie widać praktycznie niczego. Być może, gdybyśmy zajęli się tym drzewostanem, to choć trochę poprawiło by to widoczność – proponował Węglewski.

PROBLEM OGROMNY, ROZWIĄZANIA BRAKUJE

Jak to na posiedzeniu komisji gospodarki komunalnej zazwyczaj bywa, nie mogło zabraknąć tematu śmieci. Wywołała go Grażyna Augustyniak, która skierowała uwagę radnych w rejon ogródków działkowych przy ulicy Nowowiejskiego. Jak sama mówiła – nielegalnie składowanych przy drodze worków ze śmieciami przybywa tam każdego dnia.

– Dziwię się, że jeżeli jadą ze śmieciami (służby gminne – przyp. red.), bo w tym kierunku jadą, to tych parę worków nie wezmą. Za chwilę tam będzie hałda! – podkreślała.

Reakcja Pawlickiego była natychmiastowa. – Nie może być tak, że ktoś będzie kogoś wyręczał. Te wory ktoś tam położył, ktoś jest zgodnie z ustawą właścicielem tej drogi i ktoś powinien dbać o porządek tak, jak mówi ustawa. Siły gminne nie mogą być wykorzystywane do wszystkiego, za co nie będą mieć płacone. My nie możemy zbierać wszystkich worów, jak sobie ludzie wyrzucają. To kosztuje bardzo duże pieniądze – dodawał.

Radna Augustyniak jednak nie odpuszczała. – Proszę zobaczyć ile pieniędzy mamy wyznaczonych na likwidację dzikich wysypisk śmieci – podkreślała i niejako sugerowała, że w ramach tych działań jednostki gminne mogłyby zabierać odpady pozostawione przy drogach. Wówczas nielegalnych składowisk byłoby z pewnością mniej. Niestety, jak wyjaśniał przewodniczący, nie jest to możliwe, gdyż odbiór śmieci następuje w oparciu o system ich wywozu, za co płacą wszyscy mieszkańcy, natomiast likwidacja dzikich wysypisk to zupełnie inne zadanie w budżecie. Pawlicki przyznawał jednak, że problem jest gigantyczny, a jego rozwiązania, póki co, brakuje.

Konsekwencją całej dyskusji stała się propozycja radnego Węglewskiego, który zawnioskował o powołanie specjalnej komisji do spraw rozwiązania problemu czystości, a raczej jej braku w mieście i gminie. – Opracujemy solidny plan, aby w regionie było w końcu czysto. W ślad za tym pójdzie kampania adresowana do mieszkańców. Ich również trzeba uświadomić, że problem porządku to nie jest tylko problem radnych, lecz problem wynikający z zachowania mieszkańców – mówił.

Z pomysłem Węglewskiego wiązał się poniekąd wniosek Da-miana Dubiela dotyczący przygotowania listy miejsc w mieście, w których brakuje koszy na śmieci. Te zostały już zakupione przez wydział Ekologii i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta i Gminy Szamotuły, jednak stosownym wydaje się zlokalizowanie ich tam, gdzie faktycznie są potrzebne. – Może zachęcimy mieszkańców do tego, aby sami też wskazali takie miejsca – proponował.

KŁADKA NA ZAMKOWEJ?

W dalszej części dyskusji, członkowie komisji powrócili do rozmowy na temat bezpieczeństwa mieszkańców. Radnego Tomasza Łączkowskiego zainteresował brak zorganizowanego przejścia dla pieszych pomiędzy blokami na ulicy Zamkowej (TBS), a nową „Biedronką”. I faktycznie, takowe nie funkcjonuje. Łączkowski poddał zatem pod rozwagę radnych możliwość budowy kładki lub chodnika przy mostku, którym to bez żadnych obaw mieszkańcy mogliby się poruszać. Pomysł ów nie spotkał się jednak z entuzjazmem ze strony samorządowców. Większość z nich podzielała zdanie, że na Zamkowej znajdują się przejścia dla pieszych, ale większość osób – chcąc skrócić sobie drogę do marketu – korzysta z wąskiej drogi przy mostku. Tym samym, na własne życzenie narażają się na niebezpieczeństwo.

– Lepiej byłoby powiadomić policję (o takiej sytuacji – przyp. red.) – zaznaczał radny Łukasz Heckert, z czym zgodzili się zresztą pozostali członkowie komisji.

W trakcie posiedzenia poruszono również temat remontu drogi do Gąsaw, o co od lat wnioskuje społeczność wsi. W związku z tym, że zarządcą drogi jest samorząd powiatowy, Damian Dubiel zaproponował utworzenie komisji złożonej zarówno z przedstawicieli gminy, jak i powiatu, która wspólnie spróbuje wypracować jakieś rozwiązanie. Stan nawierzchni bowiem to jedno, ale problemem jest także brak odpowiedniego oświetlenia i chodników, którym bezpiecznie mogliby poruszać się piesi. Komisja ma zająć się tą sprawą kompleksowo.

Przedstawione propozycje, to oczywiście tylko część wniosków, jakie złożyli radni. O pozostałych, dotyczących m.in. zakupu równiarki, czy utwardzenia dzikiej ścieżki na skwerze przy ulicy Pływackiej, jeszcze napiszemy.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
z Piotrkowka
Lubię Łukasza ale z tą Zamkową się nie popisał. Chodnik z dwóch stron ruchliwej ulicy powinien być standardem, aż dziw, że jescze nikt na to nie wpadł.
Łukaszu - masz szansę się zrehabilitować i zawalczyć o to dla nas!!!
P
Paweł
Kiedy remont ul Pływackiej? Nie wiadomo jak jechać po tej ulicy :-/ Rewitalizacji parku także byłaby potrzebna
g
geodeta
Jeszcze lekarz medycyny pracy na Powstańców to jest temat dla prasy. Popytajcie sąsiadów, popytajcie w urzędzie o brak parkingu dla pacjentów, zróbcie zdjęcia zniszczonej zieleni! To co się tam dzieje popołudniami to skandal! Radna ILONA K. mieszka nieopodal i nie widzi?
G
Gość
W wielu gminach Polski zapowiadane są horrendalnie wysokie bo nawet ponad 100 procentowe podwyżki comiesięcznych opłat za usuwanie śmieci – www.portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/burmistrz-o-podwyzkach-oplat-za-odpady-katastrofa-i-masakra,118099.html ... Warto więc zapoznać się jak to jest we Wspólnocie Europejskiej... Czy w bogatych krajach starej UE gminy ogłaszają przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów swoich mieszkańców, czy np. po niemieckich gminach jeżdżą polskie, francuskie czy z innych krajów śmieciarki? Czy w ogóle jeżdżą śmieciarki firm prywatnych czyhających na comiesięczne opłaty rodzin za śmieci? NIE! Bo w tych bogatych krajach te ustawowe zadanie samorządów gminy wykonują bez przetargów poprzez własne firmy, po kosztach własnych w tak zwanym systemie „in house” a więc bez narzutów na realizację misji, którą dla obcych firm niemunicypalnych jest pomnażanie swoich zysków… Tym bardziej prawo nie zezwala tam na to aby comiesięczne opłaty municypalne tworzyły zyski transferowane za granicę… W krajach z „in house” deponowanie odpadów na składowiskach jest w zaniku… Mimo tego, wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że polskie rodziny wnoszą już większe opłaty od bogatych rodzin na przykład niemieckich… http://niewygodne.info.pl/artykul9/04673-Za-smieci-placimy-czesto-wiecej-niz-Niemcy.htm … I niewiele zrobiono w czasie „dobrej zmiany” aby tą patologiczną neokolonialną sytuację zmienić i wyposażyć gminy polskie w takie same mechanizmy i narzędzia jakie mają samorządy w pozostałych krajach unijnych … Już w 60 procentach bitwę o zatrzymanie w kraju pieniędzy z comiesięcznych opłat obywatelskich mamy przegraną... https://www.pb.pl/czarna-wizja-smieciowa-691523
Dodaj ogłoszenie