Szamotuły. Radni mogą brać udział w głosowaniach, czy jednak nie?

Magda Prętka
Magda Prętka
Bartosz Węglewski (z prawej) skrytykował zarzuty  wobec Marka Pawlickiego (drugi z lewej). Ten z kolei wstrzymał się od głosu.
Bartosz Węglewski (z prawej) skrytykował zarzuty wobec Marka Pawlickiego (drugi z lewej). Ten z kolei wstrzymał się od głosu. Magda Prętka
"Odgrzewany kotlet" - w ten sposób radca prawny Urzędu Miasta i Gminy Szamotuły, Przemysław Czaczyk określił dyskusję w sprawie udziału radnego, Marka Pawlickiego w głosowaniach nad sprawami dotyczącymi spółki ZGK. Radny pozostaje jej pracownikiem

Czy radny będący pracownikiem spółki gminnej powinien brać udział w głosowaniach nad sprawami związanymi z jego zakładem pracy? Temat ów, jak bumerang, powrócił na ostatnim posiedzeniu Rady Miasta i Gminy Szamotuły. Jeden z mieszkańców Baborówka, który choć w sesji nie uczestniczył (odbyła się bez udziału publiczności z uwagi na profilaktykę koronawirusa), za pośrednictwem pisma przekazanego radnemu, Jerzemu Najderkowi postanowił „zabrać głos” w sprawie. A ta dotyczyła przede wszystkim roli, jaką wiceprzewodniczący rady, Marek Pawlicki odgrywa w procedowaniu uchwał związanych z Zakładem Gospodarki Komunalnej, gdzie pracuje na stanowisku kierownika oddziału komunalnego.

Mieszkaniec apelował o rozstrzygnięcie problematycznej kwestii, która – jego zdaniem – wcale nie jest oczywista. Potwierdzać miały to wyroki sądów różnych instancji w podobnych sprawach, jakie załączył do swojego pisma. Równocześnie, w związku z faktem pełnienia przez radnego funkcji kierowniczej w spółce ZGK, mieszkaniec dociekał, czy Pawlicki nie powinien złożyć mandatu.

Zakład Gospodarki Komunalnej odgrywa niebagatelną rolę w stanie finansów naszej gminy, a pieniądze płyną z urzędu szerokim strumieniem do gminnej spółki i za każdym razem odbywa się to przy udziale radnego, który jest jednocześnie - jak czytam na stronie ZGK - kierownikiem oddziału komunalnego. Oczywiście nie jest to jedyny przypadek w naszej radzie, kiedy to radny powinien się wyłączyć z głosowania nad uchwałą dotyczącą w jakikolwiek sposób jego miejsca zatrudnienia – to fragment pisma mieszkańca Baborówka, które odczytał Jerzy Najderek.

Jak nie sposób się domyślić, na sali sesyjnej szamotulskiego urzędu rozgorzała dyskusja.

- To jest już któryś raz, gdy uderza się zewnętrznie w kolegę Marka Pawlickiego i oczywiście nie wymieniono mnie w tym piśmie, ale i we mnie. Jesteśmy pracownikami spółek. Zostało to już przecież pod względem prawnym sprawdzone, również przeze mnie, bo sam dociekałem - że możemy piastować funkcje radnych i możemy brać udział w głosowaniach. Wiem, z której strony to jest kierowane, z państwa - opozycji. Tak samo możemy odnieść się do stanowiska parafii, która chce uzyskać od nas parking (chodzi o parking przy szamotulskiej bazylice; porozumienie zawarte przed laty pomiędzy gminą a parafią, dotyczące korzystania z obiektu przez mieszkańców i mieszkanki ma zostać rozwiązane; szerzej na ten temat napiszemy wkrótce – przyp. red.). Tam wypowiada się kolega Heckert, więc też jest rozdwojenie – czy bardziej w gminę się angażuje, czy bardziej w parafię. Te argumenty są już naprawdę żenujące – mówił radny, Bartosz Węglewski, pracownik spółki gminnej - Centrum Sportu Szamotuły.

Wątpliwości w tej sprawie postanowił rozwiać radca prawny magistratu, Przemysław Czaczyk. Przypominając, że kwestia udziału Marka Pawlickiego w głosowaniach rozpatrywana już była co najmniej raz stwierdzał, iż ponowne podnoszenie tegoż tematu jest „odgrzewanym kotletem” - i to dość słabo „odgrzewanym” pod względem merytorycznym.

- Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że pan radny Marek Pawlicki, podobnie zresztą jak pan Bartosz Węglewski, z tytułu wykonywanej pracy zawodowej mogą wykonywać mandat radnego. Nie ma tu żadnych przeszkód formalno – prawnych. Gdyby takie przeszkody były, wypowiedziałby się w tej sprawie komisarz wyborczy – tłumaczył Czaczyk.

Pretekstem do ponownego podjęcia tematu zapewne stało się uczestnictwo Pawlickiego w głosowaniu nad ustaleniem nowych stawek za odbiór i zagospodarowanie odpadów – zarówno podczas posiedzenia komisji branżowej, jak i na sesji. Sprawa dotyczyła jednak stawek dla nieruchomości zamieszkałych, a więc tych uchwalanych dla mieszkańców i mieszkanek, co – jak potwierdzał radca prawny – nie ma nic wspólnego z działalnością ZGK.

- To, że spółka komunalna wykonuje w ramach swoich zadań statutowych, w ramach legalnych postępowań in house pewne działania na rzecz gminy nie ma nic wspólnego z tym, że ta uchwała nie dotyczy spółki ZGK, lecz dotyczy naszych mieszkańców. Nie ma podstaw do tego, aby radny wyłączał się z głosowania tylko dlatego, że jego zakład pracy, na którymś etapie zagospodarowania i odbioru odpadów komunalnych wykonuje jakieś działania. Na tej samej zasadzie wszyscy państwo moglibyście się wyłączyć, ponieważ jesteście mieszkańcami Szamotuł i głosujecie stawki dla samych siebie – wyjaśniał Przemysław Czaczyk.

Do radnych z opozycji argumenty te zdawały się jednak nie trafiać. Potyczek na argumenty zatem nie brakowało. Do wcześniejszej wypowiedzi Bartosza Węglewskiego odniósł się zaś radny, Łukasz Heckert.

- Wiedziałem, że pan uderzy we mnie dlatego przygotowałem sobie pisemko – mówił do swojego oponenta - Różnica między nami jako radnymi jest taka, że podczas głosowań rady pan, czy pan Pawlicki reprezentujecie interes waszego zakładu pracy. Stara zasada mówi, że nie powinno się być sędzią we własnej sprawie, więc nie powinniście w tematach, które dotyczą waszych interesów prywatnych brać udziału w głosowaniach. Ja w tych głosowaniach reprezentuje interes obywateli, którzy mnie wybrali, interes mieszkańców Szamotuł – podkreślał Heckert - Jeśli będzie głosowanie nad parkingiem przy kolegiacie, to ja nadal reprezentuje interes tych, którzy mnie wybrali, a w znaczącej części są to parafianie, katolicy. Członkostwo w radzie parafialnej to nie interes prywatny. Parking przy kolegiacie jest interesem publicznym, w tym interesem parafii, czyli kilku tysięcy mieszkańców Szamotuł – tłumaczył - Nie wolno mieszać porządków interesu prywatnego związanego z pracodawcą i interesu publicznego związanego z reprezentacją wspólnych obywatelskich kwestii – kwitował Heckert.

Węglewski nie omieszkał odpowiedzieć. - Nie wiem dlaczego pan sugeruje, że ja reprezentuje swój interes własny, bo po pierwsze reprezentuje interes Miasta i Gminy Szamotuły, czyli mieszkańców, którzy mnie wybrali. A po drugie reprezentuje interes gminy, bo jeżeli jest to spółka gminna, to nie jest to mój prywatny interes, co pan sugeruje. Ja nie zarabiam fizycznie pieniędzy na decyzjach, które są podejmowane dla spółki, tylko zarabiam je dla spółki, czyli też dla miasta. Takie tłumaczenie jest populistycznym tłumaczeniem, żeby tylko mnie albo kolegę Pawlickiego wplątać w rzeczy, które nie mają miejsca – ripostował Węglewski.

Jakkolwiek do sprawy by nie podchodzić, zgodnie z obowiązującym prawem - co kilkakrotnie podkreślał w trakcie sesji Przemysław Czaczyk - radni mogą brać udział w głosowaniach. Osoby, które nadal mają w tej kwestii wątpliwości Czaczyk odsyłał do komisarza wyborczego.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek

Większość radnych gdzieś pracuje ,a teraz jeden drugiemu zazdrości bo ktoś więcej zarabia od niego!!!Typowe Szamotulskie - byle ja miał a reszta sio!!!

Dodaj ogłoszenie