Szamotuły. Zamiast budowy kładki na Zamkowej będzie wsparcie dla spółki ZGK?

Magda Prętka
Magda Prętka
Radny, Łukasz Heckert zawnioskował, by kwotę 1 mln zł przeznaczoną na budowę kładki na ulicy Zamkowej, przekazać na działania mające na celu jak najszybsze usunięcie osadu gromadzonego na terenie przy oczyszczalni
Radny, Łukasz Heckert zawnioskował, by kwotę 1 mln zł przeznaczoną na budowę kładki na ulicy Zamkowej, przekazać na działania mające na celu jak najszybsze usunięcie osadu gromadzonego na terenie przy oczyszczalni Magda Prętka
W środę, 7 lipca obradowała komisja gospodarki komunalnej Rady Miasta i Gminy Szamotuły. Tematem posiedzenia stały się uciążliwości związane z nieprzyjemnym zapachem dobiegającym z oczyszczalni ścieków

Odór z oczyszczalni ścieków zniknie po 15 lipca?

Temat osadów ściekowych powraca jak bumerang. Trudno się dziwić – od ponad miesiąca odór, jaki zalewa miasto i okoliczne wsie, wielu osobom uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Chociaż Zakład Gospodarki Komunalnej planuje inwestycje, które problem finalnie mają rozwiązać (a przynajmniej zmniejszyć jego skalę) ich realizacja nastąpi dopiero jesienią oraz w roku przyszłym. Mieszkańcy i mieszkanki oczekują zaś działań „tu i teraz”.

Uciążliwości związane z nieprzyjemnym zapachem powodowanym składowaniem osadów na otwartym terenie przy szamotulskiej oczyszczalni ścieków stały się przedmiotem ostatniego posiedzenia komisji gospodarki komunalnej. Niestety, do całej sprawy niewiele ono wniosło. Radni oraz radne, a także przedstawiciele mieszkańców i mieszkanek po raz kolejny wysłuchali wyjaśnień prezesa spółki ZGK - Piotra Koczorowskiego, który tłumaczył, że planowane inwestycje pozwolą m.in. zmniejszyć ilość osadów, a tym samym zniwelować nieprzyjemny zapach. Zapewniał on także, że po 15 lipca odór nie będzie już wyczuwalny, gdyż do tego dnia nastąpić ma wywóz wszystkich osadów na cele rolnicze. Te zbierane na bieżąco (po 15 lipca) będą zaś magazynowane w obiektach znajdujących się na terenie oczyszczalni.

Ignacy Heckert przekazał Marianowi Płacheckiemu skargę na niewykonanie decyzji burmistrza z 2016 roku

Szamotuły. Kiedy odór z oczyszczalni w końcu przestanie dosk...

Dokładnie te same zapewnienia padły podczas spotkania, które odbyło się 15 czerwca. Koczorowski powtórzył je w trakcie czerwcowej sesji, a przewodniczący komisji gospodarki komunalnej, Marek Pawlicki raz jeszcze omówił je na środowym posiedzeniu (tuż po wypowiedzi prezesa). Dodał jedynie, że radni przyjrzą się sprawie wczesną jesienią, gdy nowa prasa do osadów zostanie zamontowana na terenie oczyszczalni ścieków. To pierwszy element procesu inwestycyjnego, jaki spółka prowadzić będzie w tym zakresie. Jednym słowem – mieszkańcy i mieszkanki na komisji nie dowiedzieli się niczego nowego.

Na terenie przy oczyszczalni osady nie będą już składowane? Budowa biogazowni jest realna?

W toku dyskusji padło jednak wiele pytań i sugestii. Radna, Grażyna Augustyniak zawnioskowała, by Urząd Miasta i Gminy Szamotuły niezwłocznie zlecił zbadanie osadów znajdujących się – jak sama to określiła – na polu przy oczyszczalni. Prośbę uzasadniała tym, że osady magazynowane są bezpośrednio na gruncie, nie zaś na specjalnych płytach wzorem rolniczego obornika, w związku z czym mogą przenikać do gleby. Zwracała uwagę na wody gruntowe oraz bliskość rzeki Samy wskazując na możliwy negatywny wpływ osadów na eko system.

Temat problemów związanych z dodatkowym wywozem osadów przez kompostownię poruszył zaś radny, Damian Dubiel. Już wcześniej wywóz został przez spółkę zlecony, lecz z uwagi na niskie limity kompostownia z umowy prawdopodobnie się nie wywiąże, co skutkować będzie karą umowną. Dubiel zasugerował zatem, by ZGK spróbowało nawiązać kontakt z innymi podmiotami tego typu. Prezes Koczorowski tłumaczył jednak, że jest to w zasadzie bezcelowe. Do 15 lipca osady zostaną bowiem wywiezione na cele rolnicze, a kolejny wywóz zaplanowano na połowę września. Do tego czasu – jak mówił prezes – osadów prawdopodobnie nie będzie aż tyle, by musiały być magazynowane na wolnym powietrzu (chodzi o otwarty teren przy oczyszczalni ścieków). W przyszłym roku natomiast spółka planuje rozpoczęcie budowy hali do magazynowania osadów na terenie oczyszczalni. Być może zatem teren znajdujący się nieopodal na ten cel nie będzie już wykorzystywany.

- Czy rozważaliście państwo zamiast zakupu prasy do osadów budowę biogazowni? Być może ten odór, który się wydziela byłby w stanie wyprodukować dla nas dodatkowy prąd. Z tego co wiem taka biogazownia jest w stanie zneutralizować praktycznie do zera zapach, a dodatkowo powstaje z tego nawóz, który możemy ewentualnie sprzedać - dopytywał radny, Łukasz Heckert.

Prezes Koczorowski podkreślał, że spółka rozważała wszelkie możliwe rozwiązania. Na tego typu obiekt jednak zwyczajnie jej nie stać.

- Nie dostalibyśmy na ten cel nawet funduszy unijnych. Jesteśmy za małą oczyszczalnią. Takie biogazownie posiadają wielkie oczyszczalnie, które przerabiają 550 tysięcy m3 na dobę, a my przerabiamy tylko 6 tysięcy m3 na dobę – tłumaczył prezes – Na pewno byłaby (inwestycja – przyp.red) dobra, na pewno potrzebna. Problem byłby tylko taki, gdzie odprowadzić to ciepło. Musielibyśmy wtedy np. jakieś osiedle zaopatrywać w ciepło, które z tej instalacji by się produkowało – mówił prezes dodając, że mniejsze biogazownie – wzorem tych rolniczych – nie mają racji bytu z uwagi na rachunek ekonomiczny.

Głos mieszkańców i mieszkanek

Do dyskusji w końcu włączyli się ci najbardziej zainteresowani – mieszkańcy oraz mieszkanki. Prosząc o zrozumienie trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźli, wyliczali negatywne skutki wpływu odoru na życie codzienne. To bóle głowy, nerwowość, niemożność wywietrzenia pomieszczeń w cieplejsze dni. Zamiast otwierać okna muszą je zamykać, gdyż smród – jak mówili – jest nie do zniesienia. Zgodnie przekonywali też, że istotą problemu nie jest sam odór, lecz osady składowane na polu, które go powodują.

- Jest taki wniosek ze strony mieszkańców, on jest dość prosty. Myślę, że są miejsca i pozycje budżetowe, które można by przesunąć na to, by swobodnie ZGK mogło te osady z pola likwidować (do czasu zakończenia planowanych inwestycji - przyp. red.). Tylko o to nam chodzi – mówił w imieniu społeczności lokalnej Ignacy Heckert.

Zamiast budowy kładki na Zamkowej, wsparcie dla ZGK?

W ślad za tą propozycją Łukasz Heckert zawnioskował o przeniesienie kwoty 1 mln zł przeznaczonej na budowę kładki na ulicy Zamkowej, na działania mające na celu jak najszybsze usunięcie osadu gromadzonego na terenie przy oczyszczalni i ewentualne zapobieganie kolejnym tego typu praktykom. Jak sam przyznawał, to dużo ważniejsze aniżeli budowa kładki, która powstać ma po to, by kilkudziesięciu mieszkańców i mieszkanek TBS-ów mogło łatwiej przejść do Biedronki. Inwestycję skomentował jako „widzi mi się” niektórych osób.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: BUDOWA KŁADKI NA ULICY ZAMKOWEJ NADAL DZIELI RADNYCH

Radny, Bartosz Węglewski przypominał zaś, że pod petycją dotyczącą budowy kładki podpisało się kilkaset osób, a istotą przedsięwzięcia nie jest fanaberia, lecz stworzenie bezpiecznego przejścia na ulicy Zamkowej. Równocześnie deklarował, że jeśli otrzyma ekspertyzy potwierdzające, iż kwota 1 mln zł będzie w stanie rozwiązać problem z odorem, zagłosuje za przesunięciem środków. Wyrażał nadzieję, że radni z opozycji poprą wówczas projekt budowy kładki w roku 2022.

Na jakie konkretne zadania milion złotych miałby zostać przeznaczony nadal nie wiadomo. Do tematu będziemy powracać, zapewne jeszcze nie raz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie