18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Wspomnienia Wypędzonych z powiatu szamotulskiego

Paulina Śliwa
Paulina Śliwa
Zaktualizowano 
Przed domem Horowicza w Jędrzejowie z gromadką przyjętych wysiedleńców Wielkopolan - pierwsza wojenna wiosna 1940 Archiwum
3 grudnia 1939, niedziela. Na dworze –15 stopni. Do miast, miasteczek, wsi powiatu szamotulskiego zjechali esesmani, żandarmi z psami, aby w ciągu 15-20 minut pozbawić 160 rodzin (ponad 900 osób) domów, mieszkań, włości, własności...

W powiecie szamotulskim w październiku 1939 roku miały miejsce pierwsze publiczne egzekucje, rewizje w domach, rozstrzeliwania zakładników. Wszystko to działo się w celu zastraszenia, sterroryzowania narodu. Natomiast w listopadzie i późniejszych miesiącach okupant mordował ludność na szeroką skalę nie zacierając śladów.
Równolegle z tymi wydarzeniami dokonywano pierwszych „dzikich”, chaotycznych wysiedleń na terenie powiatu. Był to wstęp do największej akcji wysiedleńczej, która miała miejsce w grudniu 1939 r.

Wysiedleń dokonywano na podstawie imiennych list sporządzonych przez Niemców, zamieszkałych na tych terenach przez II wojną światową, którzy dobrze znali to środowisko. Na listach znalazły się rodziny znane z postawy antyniemieckiej, działacze społeczni, Powstańcy Wielkopolscy, inteligencja, duchowieństwo, warstwa przywódcza, ziemianie, właściciele sklepów, warsztatów rzemieślniczych, gospodarze.
Dzień 3 grudnia 1939, niedziela. Na dworze -15 stopni. Do miast, miasteczek, wsi pow. szamotulskiego zjechali esesmani, żandarmi z psami, aby w ciągu 15–20 minut pozbawić 160 rodzin (ponad 900 osób) zasobnych domów, mieszkań, włości, własności pozwalając jedynie na zabranie walizki, tobołka, trochę jedzenia. Często ludzie wychodzili tak, jak stali. Lepsze rzeczy zostały wyszarpane. Pozostawione mienie zajmowali zaraz sprowadzeni Niemcy. Wypędzeni szli do punktu zbornego, stamtąd do ciężkiego więzienia we Wronkach, traktowani tak, jak skazańcy w zamkniętych, zimnych celach, w głodzie, bez elementarnych warunków higienicznych. Władza więzienia w obawie przed wybuchem epidemii zdecydowała się zorganizować transport osadzonych. 8 grudnia 19139, kiedy na zewnątrz było -29 stopni, ludzi pędzono z więzienia na rampę kolejową we Wronkach, gdzie czekały bydlęce wagony. Rozpoczął się kolejny etap gehenny. Po 3 dniach pociąg zatrzymał się w Jędrzejowie w Generalnej Guberni (w zamyśle okupantów ludzie mieli nigdy z niej nie wrócić). Wojna potoczyła się jednak inaczej, niż przewidywał to Hitler. Rodziny powróciły po wojnie uszczuplone o bliskie osoby.“

To fragmenty wspomnień mieszkanki powiatu szamotulskiego Łucji Zielke. Pochodzą one z książki „Zum Austrotten. Na wyniszczenie. Wojenne losy dzieci wronieckich cel 1939 – 1945”, którą zredagowała i opracowała Łucja Zielke. Zadedykowana jest Dzieciom Wronieckich Cel 1939.

Znajduje się w kilkadziesiąt poruszających wspomnień Wypędzonych z powiatu szamotulskiego w czasie II Wojny Światowej. Oprócz tego, znaleźć w niej można także artykuły, dokumenty, zdjęcia, wiersz Hanny Skrzypczak „Wspomnienia dziecka z więziennej celi”, listę Członków Stowarzyszenia, którzy otrzymali uprawnienia kombatanckie oraz zapoznać się z historią powstania i działalnością Stowarzyszenia Dzieci Wronieckich Cel 1939 Więźniów Politycznych Hitleryzmu. Ogrom pracy, którą włożyła Łucja Zielke w zredagowanie i opracowanie książki (wspomnienia zbierane były od 2005 roku), budzi podziw. Książka ta, poza upamiętnieniem bolesnych przeżyć wojennych, jest również cennym źródłem informacji.
Publikujemy jej fragmenty dotyczące powstania Stowarzyszenia. Wspomnienia Wypędzonych polecamy przyszłej lekturze.
Cieszy i wzrusza, że losy Dzieci Wronieckich Cel zostały upamiętnione. Warto pamiętać, że podzielenie się wspomnieniami wymagało od Wypędzonych przezwyciężenia oporów psychicznych i moralnych.

Powstanie Stowarzyszenia Dzieci Wronieckich Cel 1939 r. Więźniów Politycznych Hitleryzmu

„Mało kto wierzył, że po 59 latach dojdzie do spotkania wszystkich jeszcze żyjących, już podstarzałych, schorowanych, mających w chwili wybuchu II Wojny Światowej po parę miesięcy, kilka, kilkanaście lat ludzi. Skoro nie dane było naszym rodzicom otrzymać zadośćuczynienia w postaci uprawnień kombatanckich i odszkodowania za poniesione straty, niech przynajmniej nam w wolnym demokratycznym kraju nie odmówi tego Państwo.
W marcu 1997 roku w Gazecie Poznańskiej ukazał się artykuł redakcji R. Podlewskiego pt. „Dzieci Wojny”, w którym nawoływał, apelował, aby zrzeszać się w celu zespołowego starania się o uprawnienia na wzór Stowarzyszenia z Brodziszewa. Jednak spotkanie nie zaowocowało dalszymi staraniami w tym kierunku. Po artykule zapanowała cisza. W drugiej połowie tego roku w środkach masowego przekazu słychać było o przyznaniu kombatanctwa osobom, które znalazły się w Obozie przesiedleńczym Poznań Główna. Dowiedziałam się od osób mieszkających w Szamotułach (a które przeszły na Obóz Poznań Główna), że w Instytucie Zachodnim znajdowały się listy transportowe z nazwiskami wysiedlonych. Ta wiadomość zmobilizowała mnie do rozpoczęcia działań w kierunku uzyskania dokumentów potwierdzających mój pobyt w więzieniu. Kiedy otrzymałam dwie odpowiedzi odmowne, pozostała mi ostatnia nadzieja, a ta nie umiera nigdy. Pismo, a raczej prośbę z krótkim opisem moich przejść wojennych, skierowałam do Minister Sprawiedliwości pani Hanny Suchockiej, posłanki z Wielkopolski. Po dwóch tygodniach otrzymałam odpowiedź, że pani Minister przekazuje moje pismo dp Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. (…)

26 lutego 1998 roku otrzymałam pismo z Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, które uznawało prawo do kombatanctwa.
Tutaj muszę cofnąć się do połowy grudnia 1997 roku, kiedy to poprosiłam o spotkanie z panią Kazimierą Woźniak [wspomnienia Kazimiery Woźniak przypomnieliśmy 3 sierpnia 2012 – znajdują się tutaj: Powstanie Warszawskie we wspomnieniach] , ponieważ poznałyśmy się przed paroma laty, a wiedziałam, że była w więzieniu we Wronkach i w G.G.

Pani Kazia ze swoim mężem spotykała się ze mną regularnie w celu wymiany doświadczeń. (…) Pani Kazia z właściwą sobie energią wraz z mężem zabrała się do organizowania Zjazdu Dzieci Wojny w dniu 26 marca, nie bacząc na dolegliwości, pieniądze i czas. Na jednym z naszych prywatnych spotkań opowiedziała mi, co do tej pory załatwiła i co jeszcze musi zrobić. Po raz pierwszy wtedy dała mi ksero artykułu z Gazety Poznańskiej R. Podlewskiego. Zapamiętałam ten epizod, ponieważ pani Kazia opowiedziała mi, że powiadomi kolegę i jednocześnie poprosi o nagłośnienie zjazdu w radio i telewizji oraz o otwarcie Zebrania. Przyjechał kolega Podlewski z zaproszonym przez siebie gościem – członkiem Zarządu Stowarzyszenia Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Obozów Koncentracyjnych i Więzień w Brodziszewie p. Bylińskim, który został wybrany na prowadzącego nasze zebranie, pani Kazia, jako sekretarz, pisała pierwszy nasz protokół.
Sala we Wronkach wypełniona była po brzegi, w spotkaniu brały udział 193 osoby. Wszyscy zgromadzeni patrzyliśmy sobie w oczy w oczekiwaniu, czy ktoś zawoła po imieniu, czy ktoś rozpozna… wnet p. Byliński zorientował się, że na Sali nie ma osoby legitymującej się dokumentem na okoliczność uwięzienia, a tylko z pobytu w Generalnym Gubernatorstwie w Jędrzejowie. Zebrani podpisali listy obecności, wypisywali na kartkach swoje dane osobowe. Następnie przystąpiono do wyboru Zarządu Stowarzyszenia (…). Wybrano Zarząd, który po ukonstytuowaniu się wybrał na Prezesa Łucję Zielke. (…)

Cel i działalność Stowarzyszenia
Celem Stowarzyszenia Dzieci Wronieckich Cel 1939 było uzyskanie uprawnień kombatanckich, a w dalszej perspektywie odszkodowań za doznane represje. Równolegle z tymi działaniami konieczne były do spełnienia dwa warunki: rejestracja Stowarzyszenia w Sądzie Wojewódzkim w Poznaniu (uzyskanie osobowości prawnej) oraz pozyskanie dla wszystkich członków dokumentu z Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Poznaniu potwierdzającego przymusowe osadzenie w więzieniu we Wronkach. Na podstawie takiego dokumentu otrzymali kombatanctwo członkowie Stowarzyszenia w Brodziszewie w 1993 roku (…). W tym celu przedstawiciele Zarządu naszego Stowarzyszenia udali się osobiście z pismem do Prokuratora Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Poznaniu. Prokurator odmówił nam wydania tego dokumentu, twierdząc, że „drugi raz tego nie powtórzy”. Na taką odpowiedź pokazałam swój prywatny dokument, który otrzymałam z Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Warszawie. Znałam dobrze wartość dowodową tego pisma jako podstawę do uznania kombatanctwa. Prokurator po przeczytaniu tego dokumentu był poruszony i dwukrotnie prosił mnie o pozwolenie na skopiowanie tego pisma. Po namyśle zgodziłam się, zastrzegając jednak, że ma ono służyć pomocą osobom poszkodowanym, aby nigdy nie wychodziły z IPN-u bez pozytywnej odpowiedzi. Przez cały czas obecny był przy mnie wiceprezes Jerzy Sobociński.

W tym okresie trwało również gorączkowe poszukiwanie siedziby dla Stowarzyszenia jako koniecznego warunku rejestracji w Sądzie. Mimo licznych pism kierowanych do miejscowych władz do 2011 roku, Stowarzyszenie nie otrzymało żadnej propozycji. W związku z tym siedziba Stowarzyszenia znajduje się pod prywatnym adresem i telefonem. Tak jest do dzisiaj.
Po zarejestrowaniu Stowarzyszenia (3 lipca 1998) zwołano we wrześniu 1998 roku Walne Zebranie w Domu Kultury we Wronkach. Na tym spotkaniu wszyscy zebraniu członkowie zapoznali się ze statutem i otrzymali druki (kwestionariusze i oświadczenia świadków) do wypełnienia, poświadczenia i przesłania w miarę szybko na adres Stowarzyszenia. Zostały nam 3 miesiące do przygotowania, opisania i podpisania dokumentów, ponieważ z dniem 31 grudnia 1998 roku upływał ustawowy termin składania dokumentów w Urzędzie ds. Kombatantów. Przed wysłaniem dokumentów wystosowano pismo dnia 8 grudnia 1998 roku do Kierownika Urzędu ds. Kombatantów z krótką charakterystyką Stowarzyszenia, z określeniem powodów i celów starań, załączając mój dokument. Dnia 8 stycznia 1999 roku Minister Taylor w odpowiedzi na moje pismo i załączony dokument stwierdzał, że przebywanie w więzieniu we Wronkach upoważnia do uzyskania uprawnień niezależnie od wieku. Prosi o uzasadnienie represji i listę 160 rodzin. Z uładnieniem represji nie było większego problemu, ponieważ nie różniły się one niczym od tych, które przeżywali osadzeni w obozie Poznań Główna i tak, jak my podlegali bezpośrednio hitlerowskiej centrali wysiedleńczej. Natomiast sporządzenie listy 160 rodzin wymagało konsultacji ze starszymi członkami Stowarzyszenia. Po wykluczeniu tzw. „naturalnych ubytków” (śmierć), przypadków opuszczenia kraju na stałe oraz innych przypadków sporządzono listę z możliwie dużą starannością, aby nie opuścić żadnej rodziny, żadnego żyjącego potomka. Dokumenty członków zostały wysłane w trzech transzach do Urzędu ds. Kombatantów w Warszawie. Uwzględniały one wszystkich starających się o uprawnienia bez względu na wiek, a to za sprawą jednego, przesądzającego o wszystkim dokumentu z Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN. Od tej chwili co jakiś czas śledziłam osobiście obieg dokumentów nadchodziły pierwsze uprawnienia kombatanckie.

Można powiedzieć, że wygraliśmy moralnie latami trwającą batalię. Zebranie członków było wielkim świętem radości. Mając w ręku przyznane uprawnienia za więzienie, represje, zaczęliśmy starania o odszkodowania finansowe z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie w Warszawie, ponieważ mieliśmy prawo po tylu latach po raz pierwszy otrzymać symboliczne zadośćuczynienie. Zgodnie z wymogami Fundacji starający się po raz pierwszy musieli osobiście złożyć potrzebne dokumenty. Nasi członkowie dostali dokumenty i wskazówki, jak postępować. Większość osób wzięła pod uwagę zalecenia i bez trudności otrzymała odszkodowanie. Dnia 25 października 2001 roku odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze, na którym Zarząd złożył rezygnację na czele z Prezes Stowarzyszenia.
W wyniku wyborów powstał nowy Zarząd, z którego wyłoniono nową prezes – Zofię Biskupską – mieszkankę Poznania. Od tej chwili Stowarzyszenie przeniesiono do Poznania. W tym czasie z niezrozumiałych powodów odeszło wielu członków. Trwały dalej wypłaty odszkodowań z Fundacji. Do końca roku 2002 odszkodowań nie otrzymało 48 osób. Koleżanka Zofia zorganizowała pierwsze zebranie, na którym opracowano plan wyjazdu do Jędrzejowa, miejsca naszego pięcioletniego wysiedlenia. Wycieczka cieszyła się sporym zainteresowaniem uczestników. Następne zebranie odbyło się jesienią w Poznaniu. W tym czasie Prezes poważnie zachorowała. W listopadzie tego samego roku odprowadziliśmy ją z żalem na miejsce wiecznego spoczynku. Zarząd Stowarzyszenia zwrócił się do mnie z prośbą, abym dalej poprowadziła Stowarzyszenie. Wyraziłam zgodę, ponieważ pomyślałam o dokumentach, które wyszły z spod mojej ręki, a które doskonale znałam tak jak i członków Stowarzyszenia. W dniu 15 marca 2003 roku przejęłam funkcję Prezesa z dotychczasowym Zarządem. (…) Za jedno z ważnych posunięć uznałam rozpoczęcie rozmów z kolegą artystą rzeźbiarzem Jerzym Sobocińskim na temat tablicy pamiątkowej, która miałaby zawisnąć na więziennym murze. Po rozmowach powstał projekt tablicy, wykonany nieodpłatnie przez niezawodnego kolegę. Odsłonięcie tablicy miało miejsce 16 grudnia 2004 roku na murze więzienia we Wronkach, a poświęcenie jej odbyło się w maju 2005 roku.
Zarząd Stowarzyszenia pomyślał o przyznaniu odznaczeń kombatanckich osobom, które wniosły swój osobisty wkład w działalność dla dobra Dzieci Wronieckich Cel. (...) Po złożeniu wniosku do Urzędu ds. Kombatantów w Warszawie o odznaczenia za zasługi dla Związku Kombatantów RP i byłych Więźniów Politycznych. Wszystkie odznaczenia wręczono 22 marca 2007 roku na uroczystym zebraniu w Zamku Górków w Szamotułach z udziałem władz samorządowych miasta, gminy i powiatu. To były pierwsze i zarazem ostatnie odznaczenia, ponieważ Stowarzyszenia nie stać na ufundowanie medali.

W 2010 roku, w 65. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej, kustosz Elżbieta Ratajczak zachwyciła nas piękną wystawą poświęconą tej rocznicy i nam – Dzieciom Wronieckich Cel. W 2011 roku spotkaliśmy się na zebraniu w Gimnazjum nr 1 w Szamotułach, w którym zwiedziliśmy przy okazji Izbę Pamięci. Nasze pomysły i działania w kierunku utrwalenia pamięci podchwyciły inne organizacje kombatanckie, co sprawiło nam satysfakcję. Nasze Stowarzyszenie ma w swoich szeregach wiele wybitnych osobowości, wiele osób wykształconych w różnych specjalnościach ludzi, którzy ukończyli szkoły w ciężkich powojennych czasach, w biedzie i strachu. Byli i są to prawi i dobrzy obywatele. Zostawiamy Polsce i Polakom dorobek naukowy, artystyczny, swoje pomysły, konkretne rozwiązania, aby służyły pokoleniom przez długie lata.“

Na podstawie:„Zum Austrotten. Na wyniszczenie. Wojenne losy dzieci wronieckich cel 1939 – 1945.”

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3