Gmina Szamotuły zamierza likwidować klasy, by zaoszczędzić. Konkretnych wyliczeń jednak brakuje

Magda Prętka
Magda Prętka
Magda Prętka
Ponad 500 osób podpisało się pod petycją skierowaną do burmistrza, Włodzimierza Kaczmarka, a wyrażającą sprzeciw wobec zmniejszenia liczby oddziałów klasowych w Szkole Podstawowej nr 3 w Szamotułach. Rozwiązanie zaproponowane przez władze miast ma wejść w życie wraz z początkiem nowego roku szkolnego. Rodzice uczniów i uczennic mówią „nie”!

Przez wzgląd na dużo mniejsze wpływy do budżetu, wynikające ze zmian prawnych wprowadzonych przez rząd, rok 2020 dla wielu samorządów w Polsce, w tym także dla gminy Szamotuły, będzie niezwykle trudny. Szukając koniecznych oszczędności władze lokalne muszą decydować się niekiedy na radykalne rozwiązania. Zdaniem rodziców dzieci uczęszczających do szamotulskiej „Trójki”, jednym z nich jest decyzja o zmniejszeniu liczby oddziałów klasowych w przyszłym roku szkolnym. Likwidacji ulec ma jedna klasa VI oraz jedna klas VIII (obecnie V i VII). Nie godząc się z tą decyzją przedstawiciele i przedstawicielki rady rodziców, popierani przez pozostałych rodziców uczniów i uczennic, wystosowali petycję do burmistrza Szamotuł, Włodzimierza Kaczmarka. W piśmie apelują o pozostawienie oddziałów klasowych w niezmienionej ilości.

W przypadku naszej szkoły w żadnym przypadku nie ma możliwości prostego połączenia dwóch mniej liczebnych klas. Proces łączenia klas będzie musiał odbyć się poprzez uprzednie rozdzielenie uczniów i nowy przydział do oddziałów klasowych. Skutkować to będzie zerwanym więziami, stresem dzieci (zwłaszcza tych najgorzej dostosowanych, z dysfunkcjami i problemami emocjonalnymi) oraz wieloma problemami organizacyjnymi. Pomimo odrębnego spotkania w tym temacie, wielu rozmów z rodzicami na zebraniach online oraz zaangażowaniu wychowawców klas, nie udało się wypracować możliwie łagodnej metody rozbicia klas i ponownego ich poskładania z uwzględnieniem nowych wytycznych. Dużą grupę w klasach przeznaczonych do reorganizacji stanowią dzieci, które rozpoczęły naukę w wieku lat sześciu. Do tej pory były one przydzielone do odrębnych klas. Wymieszanie ich z dziećmi z wyższego rocznika spowoduje różnicę poziomu nauki i przyswajania wiedzy. Dzieci te są również wyraźnie słabsze fizycznie i emocjonalnie - podkreślają rodzice.

W petycji wyrażają również obawę o to, że większa liczebność w klasach spowoduje obniżenie indywidualizacji poziomu nauczania oraz jego jakości. Wskazują także na możliwy wzrost zagrożeń epidemiologicznych, a w wątpliwość poddają oszczędności, jakie samorząd uzyska po likwidacji klas. Warto jednak nadmienić, że nadal nie wiadomo o jakiej puli pieniędzy mowa. Bo ani rodzicom, ani dyrekcji szkoły żadne konkretne wyliczenia nie zostały przedstawione.

Ewentualna oszczędność wynikająca ze zmniejszenia liczby klas wydaje się kurczyć, jeśli weźmiemy pod uwagę obowiązek organizowania lekcji w podziałach na grupy na lekcjach języka angielskiego, języka niemieckiego, informatyki i wychowania fizycznego. Wyliczona liczba około 30 „zaoszczędzonych” godzin lekcyjnych realnie zmniejszy się nawet o połowę – wskazują autorzy i autorki petycji.

Rodzice podkreślają zarazem, że choć doskonale zdają sobie sprawę z wyzwań stojących przed gminą i jej problemów finansowych, to „szukanie tak małych oszczędności za pomocą tak drastycznych rozwiązań jest pomysłem, którego nie sposób zrozumieć i zaakceptować”.

Nadal nie wiadomo, które klasy konkretnie mają zostać dotknięte zmianami. Ciężar decyzji w tym przypadku spadł na barki dyrektora „Trójki”, Tomasza Runowskiego.

- Decyzja będzie naprawdę bardzo trudna. Liczymy jednak, że za działaniem pana burmistrza pójdą realne wyliczenia, które będą w stanie to działanie uzasadnić – podkreśla Tomasz Runowski – Jeżeli sprawa zakończyłaby się na połączeniu 2 oddziałów np. 15-osobowych nie byłoby żadnego problemu. Ale my tak małych oddziałów nie posiadamy, w związku z czym jedynym wyjściem z patowej sytuacji jest najpierw rozwiązanie jednej klasy, a następnie przydzielenie uczniów do innych oddziałów. A to takie proste już nie jest. Co więcej - rodzi szereg dodatkowych problemów – m.in. w zakresie nauczania dzieci posiadających orzeczenia o niepełnosprawności – tłumaczył.

W miniony poniedziałek, 6 lipca sprawa omawiana była na posiedzeniu komisji oświaty Rady Miasta i Gminy Szamotuły. Niestety, mimo wielu nadziei, nie wypracowano wówczas żadnego rozwiązania. Radni oraz radne oczekiwali, iż przedstawiona zostanie im konkretna kalkulacja prezentująca oszczędności wynikające z likwidacji klas. To okazało się jednak niemożliwe.

Joanna Kaniowska – księgowa Centrum Usług Wspólnych tłumaczyła, że zmiany dotkną również pozostałe 2 szkoły podstawowe działające w mieście. W „Dwójce” o jeden oddział umniejszone mają zostać klasy VI i VII, a w „Jedynce” - również o jeden oddział klasy IV, V, VI i VII. Podanie konkretnych i precyzyjnych kwot nie jest obecnie możliwe, gdyż CUS nie dysponuje jeszcze danymi m.in. o liczbie nauczycieli i nauczycielek, z którymi dyrektorzy nie przedłużą umowy o pracę. Nie wiadomo też ilu rodziców dzieci posiadających orzeczenie o niepełnosprawności, na skutek ich przeniesienia do innej klasy, zawnioskuje o indywidualne nauczanie (w orzeczeniu dziecka autystycznego wyraźnie wskazano, iż nie powinno ono zmieniać dotychczasowego środowiska). A to rodzi kolejne problemy, gdyż wiąże się z koniecznością zatrudnienia dodatkowych i – co ważniejsze – posiadających odpowiednie kwalifikacje – osób do nauczania dzieci z niepełnosprawnościami. I tak, ewentualne oszczędności, siłą rzeczy się kurczą.

Ze wstępnej kalkulacji opartej na porównaniu godzin wypracowanych w 3 szamotulskich szkołach w styczniu br., z godzinami podanymi w arkuszach organizacyjnych, które dyrektorzy przygotowali już na wrzesień wynika, iż szacunkowe oszczędności sięgnąć mogą 145 – 170 tys. zł miesięcznie. W skali roku, to zawrotna kwota, ale jak tłumaczyła Kaniowska – wcale nie musi odzwierciedlać rzeczywistej sytuacji.

- To oszczędności, które wychodzą nam na papierze – mówiła - Kwoty niby zawrotne, ale gdy rok szkolny się rozpocznie, spłyną wszystkie orzeczenia, będą kolejni nauczyciele zatrudniani, to może nam wyjść zupełnie inna kwota. Wiemy, że to, co znajduje się w arkuszu organizacyjnym w maju, a to jak zaczyna się rok szkolny, to jest zupełnie inna rzeczywistość - podkreślała.

Likwidacja klas i przydzielenie dzieci do innych oddziałów, będzie się również wiązać z koniecznością doposażenia np. pracowni komputerowych oraz zwiększenia liczby grup językowych, czy tych w ramach zajęć wychowania fizycznego. A za to trzeba będzie oczywiście zapłacić.

Członkowie i członkinie komisji zgodzili się co do tego, że łączenie klas nie jest dobrym pomysłem – tym bardziej, że wciąż nie wiadomo, jakie byłyby realne oszczędności wynikające z tego tytułu. Swoje obawy przedstawić mają teraz burmistrzowi i – jak podkreślali – spróbują wpłynąć na jego decyzję.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie