Karnawał w Szamotułach. Bale, zabawy i żniwa dla restauratorów. Tak dawniej karnawał w mieście obchodzono

Magda Prętka
Magda Prętka
W okresie dwudziestolecia międzywojennego życie towarzyskie w Szamotułach kwitło. W karnawale w lokalach odbywały się zabawy i potańcówki. Na zdjęciu słynna kawiarnia „Pod Basztą” Mat. Muzeum Zamek Górków w Szamotułach
W karnawale Szamotuły się ożywiały. W lokalach organizowano bale i potańcówki, a w Podkoziołka policja czuwała, by biesiadnicy o odpowiedniej porze do domów wrócili. Dziś wspominamy, jak na przełomie XIX i XX wieku, a także w międzywojniu szamotulanie i szamotulanki karnawał spędzali

Karnawał w Szamotułach inny od wszystkich. Powspominajmy!

Rozpoczął się karnawał. Niestety, tylko teoretycznie. Obostrzenia związane z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się koronawirusa uniemożliwiają organizację większych zgromadzeń, w tym także hucznych bali i zabaw. Wystrzałowe kreacje i eleganckie garnitury muszą zatem poczekać na lepsze czasy. Ale wspomnień na kwarantannę przecież nikt nie wysłał. I całe szczęście!

W redakcyjnym archiwum odszukaliśmy materiał, który w zeszłym roku publikowaliśmy u schyłku karnawału. Dzięki współpracy z Muzeum Zamek Górków w Szamotułach dotarliśmy wówczas do ciekawych publikacji i relacji prasowych na ten temat. Informacje w nich zawarte stanowią niezwykle cenne źródło wiedzy, prezentujące jak to dawniej szamotulanie i szamotulanki karnawał w mieście obchodzili. Dziś do wspomnień tych powracamy, by w formie niecodziennej podróży w czasie, nieco imprezowego klimatu zasmakować. Poniższe materiały cytujemy z zachowaniem oryginalnej pisowni.

W karnawale Szamotuły się ożywiały!

W „Kalendarzu Ziemi Szamotulskiej” z roku 1958 odnajdujemy wspomnienie Marii Wichierkiewiczowej zawierające pewnego rodzaju reportaż ukazujący obraz miasta w końcu XIX wieku (1879 r.). Nie brak tu odniesień do karnawałowych zabaw.

„Przypuszczalnie zimą miasteczko na krótko się ożywiło. I to w czasie karnawału. W centrum miasta w ratuszu czy tak zwanej giełdzie o trzech sklepionych oknach – urządziły honoracje miasta zabawy i bale. Ponieważ mrozy mocne, a dorożek nie było, zarzucały damy idąc na bal na futra jeszcze kołdry i pluszowe serwety. Dziwiłem się nieraz opatulonym postaciom, które później zrzucały ciepłe osłony. A potem damy w tarlatanach, gazach, tiulach – tańczyły polki, galopady, tyrolienki, mazury – do samego rana. Były to wesołe chwile Szamotuł.”

Bale, potańcówki i żniwa dla restauratorów

O schyłku karnawału pisała z kolei w roku 1930 „Gazeta Szamotulska” wydawana przez Józefa Kawalera. Z poniższej relacji wynika, iż w międzywojniu życie towarzyskie w Grodzie Halszki faktycznie kwitło.

„Karnawał się kończy. Żniwa dla restauratorów dobiegają kresu. Obecnie codziennie odbywają się jakieś zabawy lub wieczorki. Ubiegłej soboty bawiło się w „Strzelnicy” Bractwo Strzeleckie, w „Eldorado” odbywał się bal, urządzony staraniem Komitetu Obchodu 10 – lecia Gimnazjum. Na sali p. Sundmannowei urządzili Niemcy szamotulscy wieczorek taneczny. W niedzielę odbyła się zabawa szamotulskiego P.W. i W.F. Nie potrzebujemy chyba dodawać, że wszystkie powyższe zabawy cieszyły się wielkiem powodzeniem i przeciągnęły się aż do białego rana. Dziś wieczorek „Lutni” szamotulskiej.”

W tym samym roku „Gazeta” Kawalera rozpisywała się również o Podkoziołku, który określano mianem „tłustego wtorku”. Jako, że finał karnawałowych zabaw zwykle obchodzony był z wielkim hukiem, policjanci czuwali nad tym, by biesiadnicy o właściwej porze do domów wrócili.

„Ostatni dzień karnawału minął naogół spokojnie. Wieczorem panował na ulicach ruch nieco bardziej ożywiony. W restauracjach było gwarno, jak nigdy. Właściwego „podkoziołka” nie urządzono. Po ulicach uganiało się kilka cudacznie przebranych wyrostków. Ludzi o „różowych” humorach także można było zobaczyć. Większość obywateli bawiła się w zaciszu domowem. Policja czuwała, by po godz. 12-tej ustały wszelkie objawy karnawałowej wesołości.”

Starosta o Wielkim Poście przypominała!

Tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Postu prasa szamotulska przypominała o zakazie organizacji publicznych zabaw, wydanym przez… ówczesne władze! To nie żart. W jednym z wydań „Gazety” z roku 1928 starosta szamotulski ogłaszał koniec karnawałowych hulanek!

„Z urzędu starościńskiego odbieramy następujące pismo: „Przypominamy Rozporządzenie policyjne Pana Wojewody z dnia 27. lutego 1926 r. (Dz. Urzęd. Woj. Pozn. Nr 10/1926 poz. 102), w myśl którego w czasie Wielkiego Postu t.j. od Środy Popielcowej do Wielkiej Soboty włącznie nie wolno urządzać dancingów i zabaw tanecznych w lokalach publicznych. Szamotuły dnia 22. lutego 1928 r. Starosta Ruczyński.”

Do wielkopostnych zwyczajów (również kulinarnych) jeszcze powrócimy!

Danuta Stenka w nowym serialu "Nieobecni". Jak go ocenia?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rafal

Zdjęcie z końca lat 60 lub początku lat 70 ubiegłego stulecia. Na zdjęciu w białym kitlu moja ukochana babunia Marianna Józwiak, była szefowa kuchni kawiarni "Pod Basztą". W środku wydaje mi się, że jest pani Juś. Pozostałych osób nie kojarzę

Dodaj ogłoszenie