Gm. Szamotuły. O Janie Działo z Brodziszewa - kolekcjonerze starych gazet [ZDJĘCIA]

Magda Prętka
Magda Prętka
Od ponad 30 lat Jan Działo z Brodziszewa nie wyrzucił żadnej z gazet. 3 lata temu temu przygotowaliśmy na ten temat materiał, a nasz Czytelnik świętował wówczas razem z nami Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy. Dziś przypominamy ten szczególny dla artykuł, tę rozmowę

Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy

Przypadający dziś Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy, to święto każdego dziennikarza, wydawcy, redaktora naczelnego, ale i tych, którzy mimo pędzącego świata i zmieniających się technologii, po gazety wciąż sięgają. Długo zastanawialiśmy się nad tym, w jaki sposób podejść do tematu, by idea dnia 20 kwietnia nie została zamknięta jedynie w krótkiej informacji. By dowieść, że nasze święto dedykowane jest także Czytelnikom – tym, o których możemy pisać. I tym, którzy co piątek nas czytają. I jak to zazwyczaj w tego typu sytuacjach bywa, o wszystkim zadecydował przypadek. Bo to właśnie on wplótł w nasze redakcyjne życie historię człowieka pod wieloma względami niezwykłego, którego o wagę informacji zapisanej na papierze nie trzeba pytać.

Jan Działo z Brodziszewa - nasz Czytelnik!

Jana Działo w Brodziszewie (gm. Szamotuły) zna każdy. Rolnik z wieloletnim stażem humorem i dobrocią potrafi zjednać sobie niejednego, a drzwi jego domu zawsze są otwarte dla gości. Także dla dziennikarzy, z którymi – jak się okazało – łączy go szczególna, acz niepisana więź. Jak sam mówi – ich „poczynania” śledzi od zawsze. Bo od zawsze kupuje gazety – by być na bieżąco i nie przegapić żadnego ważnego wydarzenia. W jego domowym archiwum znajdują się wydania „Gazety Poznańskiej”, „Dziennika Poznańskiego”, „Głosu Wielkopolskiego”, „Przeglądu Sportowego” i wiele innych. Większość datowana jest na lata 90., ale nie brakuje i starszych. To kawał ponad 30 – letniej historii prasy, w dużej mierze regionalnej, do której pan Jan podchodzi z ogromnym sentymentem.

– Na rozpałkę zawsze były inne rzeczy, dlatego odkładałem gazety. Z domu przenosiłem je do piwnicy, potem w inne miejsce i w kolejne, bo było ich coraz więcej. Co jakiś czas przeglądałem je, zastanawiałem się co z tymi gazetami zrobić, ale nigdy nie wrzucałem ich do pieca, czy do śmieci. Szkoda mi było, to przecież pisma, czyjaś praca. W piecu raz dwa wszystko by się spaliło, a tak można jeszcze do tych gazet z dawnych lat wrócić – tłumaczy Jan Działo – Powiedzieć, że jestem kolekcjonerem, to za duże słowo, ale faktycznie – przynajmniej od 30 lat żadnej z gazet nie wyrzuciłem. Niektóre się zniszczyły, za inne zabrały się myszy, ale i tak mnóstwo pozostało w dobrym stanie. Nigdy nie sądziłem , że tyle ich się nazbiera – dodaje.

Gazety nadal czyta z dużym zainteresowaniem

Zbiór pism faktycznie jest imponujący. Pan Jan nigdy ich nie liczył, ale można przyjąć, że jeszcze do niedawna było to kilka tysięcy egzemplarzy. Ostatnio kolekcja nieco się uszczupliła, gdyż część gazet posłużyła za wystrój jednego z szamotulskich pubów. Pan Jan przyjaźni się z jego właścicielem, a że pomysł na nietypową dekorację lokalu bardzo mu się spodobał, stwierdził, że w ten sposób da gazetom drugie życie. I tak de facto się stało. Dzięki uprzejmości kolekcjonera (my będziemy jednak określać go tym mianem) kilkadziesiąt wydań starej prasy trafiło również do naszej redakcji. Nadal są źródłem cennych informacji o regionie i jego mieszkańcach. Nadal czyta się je z dużym zainteresowaniem.

– Kiedyś prenumerowałem dzienniki, jak „Poznańską” czy „Głos”. Listonosz wrzucał nam je do skrzynki. Inne gazety można było kupić w sklepie, gdy szło się po ciepłe bułki i chleb. To było ważne, żeby wiedzieć co dzieje się w naszym regionie – przyznaje Jan Działo – Nie wszystkie gazety udawało się przejrzeć od deski do deski, ale zawsze sięgało się po nie z chęcią i zaciekawieniem – dodaje.

Być może kiedyś sięgnie po egzemplarze sprzed lat...

W latach 90., kiedy telewizja komercyjna w Polsce dopiero się rozwijała, prasa i radio były pierwszym źródłem informacji. W gazetach regionalnych, a także w dziennikach o zasięgu wojewódzkim można było przeczytać o Szamotułach, Obrzycku, Kaźmierzu, Wronkach i wielu innych miejscowościach tworzących dzisiejszy powiat szamotulski.

Całkiem niedawno pan Jan do starych wydań powrócił. Przy okazji robienia porządków w domu sięgnął po jeden z egzemplarzy „Poznańskiej” z 1996 roku. Zainteresowała go okładka, której czołówką był materiał o morderstwach i pogrzebach w Wielkopolsce. Co prawda, zabrakło czasu na zgłębienie całego artykułu, ale kolekcjoner ma nadzieję, że jeszcze to nadrobi.

Czytanie gazet wciąż jest nieodzownym elementem jego życia, choć dziś wygląda już zupełnie inaczej. Pan Jan prenumeruje przede wszystkim tygodniki rolnicze, by z każdą nowinką techniczną i dynamicznie postępującymi zmianami w rolnictwie być na bieżąco. Czyta je od A do Z. Tych periodyków też nie wyrzuca. Bo być może kiedyś zapragnie znów sięgnąć po egzemplarze sprzed lat...

Materiał został zrealizowany w kwietniu 2018 roku

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie